Wyrzuciła pieniądze przez balkon. 67-latka chciała chronić syna
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- Skomentuj jako pierwszy!
- Czytany 769 razy
- Wydrukuj
foto: archiwum, materiał podlągowy
- W miniony weekend 67-letnia mieszkanka powiatu zamojskiego powiadomiła nas o dokonanym na jej szkodę oszustwie. Wyjaśniła, że dzień wcześniej w godzinach popołudniowych na jej numer stacjonarny zadzwonił mężczyzna. Powiedział, że jest policjantem i poinformował, że syn 67-latki spowodował wypadek. Poszkodowana kobieta jest w złym stanie, nie wiadomo, czy przeżyje. Powiedział również, że rozmawiał z prokuratorem, który zgodził się na „załatwienie sprawy” za pieniądze. Do rozmowy włączył się również rzekomy syn 67-latki, który potwierdził historię o wypadku i poprosił o „ratunek”. Kobieta uwierzyła w opowiadaną legendę i postanowiła pomóc - informuje Dorota Krukowska – Bubiło, rzeczniczka zamojskiej policji. - Przekazała rozmówcy, że ma w domu 50 tys.zł., po tym otrzymała instrukcję dalszego postępowania. Zgodnie z zaleceniem 67-latka spakowała pieniądze w reklamówkę i wyrzuciła je z balkonu. Pod balkonem na przesyłkę czekał już mężczyzna, który zabrał reklamówkę i oddalił się. Pokrzywdzona dostała zapewnienie, że syn wkrótce wyjdzie z aresztu. Polecono jej również, aby nie telefonowała do syna, ponieważ jego telefon został zatrzymany na policji. Kobieta dopiero następnego dnia rano zadzwoniła do synowej, która wyjaśniła, że żadnego wypadku nie było. 67-latka zrozumiała, że została oszukana, sprawę zgłosiła zamojskim policjantom - dodaje.
Policjanci przypominają seniorom, żeby nie wierzyli w opowiadane przez telefon historie. Apelują o ostrożność.