Wyzwolenie Zamościa na starych zdjęciach z kolekcji Mikołaja Kunickiego „Muchy”. Kim była ta fascynująca postać?
- Napisane przez Bogdan Nowak
- 7 komentarzy
- Czytany 1553 razy
- Wydrukuj
Fot. Wyzwolenie Zamościa. Zdjęcia ze zbioru Mikołaja Kunickiego "Muchy"
Wspomnienie „Muchy”
W Zamojskim Domu Kultury jakiś czas temu odbyła się Giełda Kolekcjonerska, którą zapamiętam na długo. Jak zwykle przybyło tam wielu sprzedawców i kupujących. Nie brakowało starych monet, banknotów, książek, pocztówek i wielu innych przedmiotów. Można było także obejrzeć mnóstwo starych fotografii, także z XIX wieku.
Przeglądanie tych pożółkłych skrawków papieru to moja wielka pasja. To takie trochę podglądanie życia dawno zmarłych ludzi. Niektóre fotorelacje mają przecież charakter rodzinny, są na nich także komunie, wesela, pogrzeby itd. Nie tylko. Wśród zdjęć natknąłem się na coś… dość nieoczekiwanego. Udało mi się wypatrzeć, a potem nabyć od jednego z kolekcjonerów zbiór zdjęć z czasów II wojny światowej. Należały one w przeszłości – jak się dowiedziałem - do Mikołaja Kunickiego ps. „Mucha”.
To niezwykle interesująca postać. Był on dowódcą polsko-radzieckiego, rajdowego Oddziału Partyzanckiego Brygad im. Stalina w stopniu kapitana. Oddział składał się głównie z wołyńskich Polaków podporządkowanych radzieckiemu dowództwu. Liczył ok. 200 żołnierzy. Oddział walczył m.in. na Wołyniu, w słynnej bitwie na Porytowym Wzgórzu w Lasach Janowskich, a potem przeciwko UPA w Bieszczadach.
„Mucha” już jako emerytowany pułkownik w okresie PRL- mieszkał w Zamościu. Zmarł 5 lipca 2001 r. Gromadził różne zdjęcia. W nabytym przeze mnie zbiorze można oglądać partyzantów w różnych pozach (w tym samego „Muchę”), radzieckich żołnierzy, ale także ponure zdjęcia z różnych egzekucji dokonanych przez Niemców. Niektóre są tak drastyczne, że po prostu nie nadają się do publikacji.
Defilada żołnierzy AK na ulicy Akademickiej
W tym zbiorze znalazły się także zdjęcia z wyzwolenia Zamościa przez żołnierzy Armii Krajowej. W jakich to się stało okolicznościach? W ramach akcji „Burza” kompanie AK ppor. Edwarda Lachawca ps. "Konrad" oraz ppor. Józefa Kaczoruka ps. "Ryszard" dostały rozkaz zajęcia Zamościa opuszczonego przez Niemców.
25 lipca 1944 roku wkroczyli do miasta. Przedefilowali czwórkami głównymi ulicami. Potem pojawili się na zamojskim Rynku Wielkim, następnie uczestniczyli w uroczystościach patriotycznych na Rotundzie. Mieli na sobie mundury, byli uzbrojeni, wyglądali efektownie.
Na czele połączonych kompanii AK szedł por. Wacław Wnukowski ps. „Kabel” (widać go chyba na jednym ze zdjęć). Dwie godziny po "leśnych" do Zamościa weszły sowieckie jednostki 3 Armii Gwardii. Już 30 lipca w zamojskich koszarach rozbrojono kompanie „Konrada” i „Ryszarda”. Rozpoczęła się też fala prześladowań, rewizji i obław.
Na zdjęciach jednak nadal defilują. I nadal przygląda się im bosy chłopiec z ulicy Akademickiej. Nie wiem czy owe kadry były wcześniej znane. Znam jednak podobne zdjęcia z czasu wyzwolenia Zamościa, wykonane dokładnie w tych samych miejscach.
Śladami „Muchy”
Mikołaj Kunicki to postać, która chyba jest w Zamościu mało znana. Na różne ślady i wspomnienia po nim natknąłem się także na Porytowym Wzgórzu oraz w Bieszczadach, podczas licznych eskapad. Tam także jest wspominany z wdzięcznością.
Może warto byłoby tę postać pokazać na nowo, przybliżyć mieszkańcom naszego regionu. Noszę się z pomysłem napisania jego obszernej biografii (bo przecież jakby los sam wskazał właśnie na mnie).
Na razie to tylko pomysł, ale czy wszystko nie zaczyna się właśnie od pomysłów?
Fot. Wyzwolenie Zamościa. Zdjęcia ze zbioru Mikołaja Kunickiego "Muchy"
7 komentarzy
-
W sumie to bardzo ciekawa historia. Wydawało mi się, że całkiem dobrze znam historię Zamościa i wydarzenia z okresu II wojny światowej, a mimo to dziś dowiedziałem się czegoś nowego. Chyba przyzwyczaiłem się do tego, że polskie miasta wyzwalała Armia Czerwona, dlatego nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że po opuszczeniu Zamościa przez nazistów jako pierwsza do miasta wkroczyła Armia Krajowa. Nie sądziłem, że było to w ogóle możliwe. To naprawdę bardzo ciekawa lekcja historii.
-
Lepiej późno niż wcale. Poza tym, w tamtym czasie z Zamościa uciekali Niemcy, a nie jacyś naziści.
-
A naziści to byli Austalijczycy czy może Mongołowie ,że taki nadgorliwy jesteś?
-
Powtarzam, W TAMTYM CZASIE z Zamościa uciekali Niemcy, a nie jacyś naziści. Dotarło?
-
Dotarło i to dawno, że dyskusja z pewnymi osobnikami to strata czasu.
-
Racja. Lepiej wykorzystać czas na poduczenie się historii.
-
I tutaj sie zgadzamy w 100%!!! Nauka historii to inwestycja w siebie, dyskusja z ignorantem to zawsze strata czasu.Pozdrawiam i zdrówka życze