Walczą o życie porzuconych zwierząt! Błagają o pomoc!
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- 7 komentarzy
- Czytany 2323 razy
- Wydrukuj
foto: materiał nadesłany
"Adopcje Zamość" to społeczność działająca od 2016 roku. Powstała z inicjatywy ludzi z pasją, którzy chcą pomagać zwierzętom w potrzebie. Wszystkie osoby zaangażowane w działania wykonują swoją pracę całkowicie bezpłatnie.
- Zmieniamy los zwierząt, które z różnych powodów znalazły się bez opieki, czasem zagubione, czasem porzucone, skrzywdzone przez życie i człowieka, zdezorientowane i potrzebujące wsparcia. Obejmujemy je opieką, dążymy do ustalenia właściciela, a jeśli pies lub kot są porzucone, staramy się znaleźć im nowe domy - mówi Katarzyna Karwat, jedna z wolontariuszek. - Wszystkie stworzenia, które do nas trafiają otaczamy troskliwą opieką. Czworonogi umieszczamy w tak zwanych domach tymczasowych czyli lub w sprawdzonych hotelach dla zwierząt. Pod okiem swoich tymczasowych opiekunów zwierzaki są leczone, socjalizowane, poddawane zabiegom sterylizacji i kastracji. Uczą się także podstawowych zasad życia domowego, utrzymywania czystości (psy, koty), chodzenia na smyczy, obcowania z nieznajomymi ludźmi oraz innymi zwierzętami - dodaje.
W ostatnich dniach dziewczyny otrzymują coraz więcej zgłoszeń o porzuconych zwierzakach, ale aby pomagać muszą opłacić istniejące już zobowiązania. Aktualnie pod opiekają mają 25 kotów i 14 psiaków.
- Jesteśmy pod kreską. Rachunki w gabinetach weterynaryjnych czekają do zapłaty, a w workach z karmą widać już dno. Bez Was nie damy rady! My już nie prosimy- my błagamy! - piszą wolontariuszki.
Dziewczyny z "Adopcji Zamość" działają całkowicie charytatywnie. Funkcjonują dzięki zbiórkom internetowym i facebokowym "bazarku" rzeczy przekazanych dla zwierzaków (https://www.facebook.com/groups/adopcjezamosc/).
Jeśli, ktoś z Was mógłby wesprzeć ich działalność zachęcamy do wpłaty, nawet symbolicznej. Każda złotówka jest na wagę złota. Link do zbiórki: https://zrzutka.pl/dstnxc
Można też przekazać rzeczy, których zwierzakom brakuje.
- Potrzebujemy przede wszystkim karmy suchej i mokrej, żwirku dla kociaków, miseczek, i ewentualnych innych akcesoriów dla zwierząt. Na bazarek zbieramy dosłownie wszystko od ubrań przez kosmetyki, bibeloty, usługi, rzeczy codziennego użytku używane w dobrym stanie - wylicza Katarzyna Karwat.
Dary można przynosić do studia foto-wideo przy Partyzantów 60 (pierwsze piętro - siedziba firm Deltapix, FocusFilm, Wasylko i Łyciuk), telefon do kontaktu 793 559 460.
"Pomóżcie nam pomagać dla nich- dla tych bezbronnych istot. One bez nas nie dadzą rady! My bez Was nie funkcjonujemy! Działajmy dla nich!"- apelują wolontariusze Adopcji Zamość.
7 komentarzy
-
Uważam, że leczenie adoptowanych zwierząt przez fundacje , czyli osoby które zajmują się przygarniętymi bezdomnymi zwierzakami powinno być bezpłatne.
-
nie bardzo rozumiem, uważa Pani, że weterynarze powinni świadczyć te usługi za darmo?
-
To w końcu kto uratował te zwierzęta
te dziewczyny? Czy ludzie którzy dają żywność i kasę na weterynarza? -
Do Piotrka .tak powinni leczyć za darmo ..dlaczego ja mam dawać a weterynarze id siebie nic
-
"młody gniewny" właściwie mały ptaszku ze ściśniętym mózgiem stulejką, nie dawaj i się nie odzywaj! po co plujesz jadem ? czujesz się lepszy, czy tak podnosisz swoje ego? Panie robią kawał dobrej roboty, a co najważniejsze wkładają w to serce!!! ty tego nie zrozumiesz-widzę to po twoich wypocinach. Wielkie brawa i ogromny szacunek dla wszystkich Pań z "Adopcje-Zamość" za to że po prostu "są"!!
-
kto ci każe dawać ? twoja sprawa. A jak tak bardzo sięprzejmujesz ich losem to najpierw posprzątaj wszechobecne gówna pozostawione przez twoich pupili
-
Weterynarze nie leczą za darmo, ale za najwyższą (i obleśnie nieprzyzwoitą) kwotę, jaka im wpadnie do głowy. Tyle w temacie (do pana Piotrka). "Za darmo" to opiekują się ludzie tzw dobrego serca. Bo kochają zwierzęta. Bezinteresownie.
Dodam tylko, że cała "kasta" leczących, nie tylko zwierzęta, ale i ludzi, w tym też dentystów (lekarze medycyny twierdzą, że "dentysta to nie lekarz"), przeżywa od paru dekad jakiś rodzaj SZALEŃSTWA DORABIANIA SIĘ. Cóż, być może, pochodzą oni z najbiedniejszych warstw społecznych , dziedziczą gen "chapania" po rodzicach i dziadkach, którzy cierpieli niedostatek. Stąd nieposkromiona pazerność
Ps - Uprzedzę ewentualne pytania "co ja daję biednym zwierzakom". Mogę się pochwalić kilkudziesięcioletnią opieką nad zwierzętami ze schronisk, porzuconymi i skazanymi. Nikt mi nigdy za to nie płacił. Podobnie jak kochającym rodzicom nie płaci się za wychowywanie ich dzieci.