Graniczne zaburzenie osobowości
- Napisane przez Bogdan Nowak
- 23 komentarzy
- Czytany 3854 razy
- Wydrukuj
foto: Bogdan Nowak
W piątek grała tam kapela heavymetalowa złożona z mieszkańców Zamościa: Piotra Zająca, Michała Bojarczuka i Krystiana Ciuraszkiewicza. Wszyscy są niezwykle sprawnymi muzykami. Dotychczas zespół był bezimienny. Od wczoraj grupa ma jednak nową nazwę: To: „Graniczne zaburzenie osobowości”. Zespół wykonuje głównie kompozycje Piotra Zająca. Jednak, jak zauważyłem, „ogrywane” są także muzyczne pomysły innych członków grupy.
To kreatywni, przyjaźni ludzie. Niezwykłe wrażenie robi także niesamowity, potężny głos wokalisty (naprawdę, co ten człowiek z siebie wydobywa!) oraz sprawność techniczna perkusisty (na razie „Graniczne zaburzenie osobowości” gra bez basisty).
Zamojski zespół przygotowuje właśnie autorskie piosenki pt. „Żywe torpedy” oraz „Konfident”. Niebawem przygotowanych zostanie także kilkanaście innych utworów. Jest szansa, że za jakiś czas wszystkie zostaną zarejestrowane na płycie. Być może „Graniczne zaburzenie osobowości” wykona także koncerty w Zamościu (a potem, miejmy nadzieje, w innych miastach). Do tego ich przekonywałem, zachęcałem, wręcz o to prosiłem. Bo jestem przekonany, że będzie to prawdziwa uczta dla miłośników tego typu ciężkich brzmień.
- Na razie nie mamy jeszcze tak wyrazistych planów. Spotykamy się dla przyjemności, z miłości do muzyki. Mamy też wiele innych zajęć, w tym zawodowych - opowiada Piotr Zając, gitarzysta „Granicznego zaburzenia osobowości”. I dodaje: - Ja na gitarze gram od ponad 20 lat, koledzy także byli członkami innych zespołów. Teraz jednak chcemy stworzyć coś innego, jakąś inną jakość. Bardzo cieszymy się jeśli nasza muzyka jest dobrze odbierana.
Mnie fala gitarowych dźwięków tego zespołu po prostu wbiła w kanapę ustawioną w salce do prób ZRK przy ul. Zamoyskiego (chyba nadal tam jestem). Wniosek? Bez wątpienia w Zamościu właśnie urodziło się coś nowego, świeżego, oryginalnego. Jakieś niezwykłe zjawisko.
Bogdan Nowak
23 komentarzy
-
{część komentarza została usunięta, apelujemy o kulturalną dyskusję} ... p. redaktorze.
-
Do wfsd. Czy w Zamościu nie może powstać dobry zespół? Na czym ma polegać owo "obleśne lizanie". Jestem pod dużym wrażeniem tej muzyki i wysokiego poziomu jej wykonania i dlatego napisałem taki tekst. Myślę, że zespół zajdzie bardzo daleko, jeśli nie zabraknie im oczywiźcie determinacji - choćby w przebijaniu się przez taką niechęć. Pozdrawiam. Bogdan Nowak
-
Może warto opublikować jakiś filmik z wykonaniem, zamiast pisać wypociny i cykać fotki? Bo dla przeciętnego czytelnika ten artykuł / felieton niczego nie wnosi.
-
Redaktor zapewne dobry kolega ekipy.Czekamy na materiał dźwiękowy chłopaki!??
-
Do p. redaktora Nowaka. Rozumiem, że wzrusza się Pan nad każdym zespołem muzycznym w Zamościu? Nie tylko tym, w którym "występuje" wiceprezydent Miasta Zamość?
-
Do p. redaktora Nowaka. Rozumiem, że wzrusza się Pan nad każdym zespołem muzycznym w Zamościu? Nie tylko tym, w którym "występuje" wiceprezydent Miasta Zamość?
-
Czy pan redaktor Bogdan Nowak zna zasady języka polskiego i wie, że nie pisze się "na tapetę", tylko "na tapet"?
Źródło:
https://www.ortograf.pl/watpliwosci-jezykowe/jak-piszemy-wziac-na-tapete-czy-wziac-na-tapet
Cytat:
"Niebawem „na tapetę” pójdzie także kilkanaście innych (...)"
Proszę poprawić, bo wstyd. -
Czytam niektóre z tych wpisów i jest mi zwyczajnie bardzo smutno (zatem chyba cel został osiągnięty). Czy jeśli ktoś pełni funkcję wiceprezydenta nie może być dobrym gitarzystą? A co z innymi członkami zespołu, którzy bez wątpienia są muzycznie utalentowani. Dlaczego o nich zapominamy? Zwykle nie wchodzę w dyskusję z osobami, które nie chcą się podpisać swoim nazwiskiem, ale uważają się np. za uprawnione do tego aby sprawdzać "literówki", potknięcia językowe, prostować przeróżne - co ważne - "cudze" zwroty itd. Namawiają też do tego aby autor się wstydził.
Piszę zatem jeszcze raz: tak, jest jeszcze prznajmniej jeden zamojski zespół, który bardzo mnie interesuje. To moja, macierzysta "Ofensywa Brunetow". Są także grupy, które uważam za ciekawe, ale twierdzę, iż "Graniczne zaburzenie osobowości" ma ogromny, wyjątkowy potencjał, którego nie powinno się zaprzepaścić. Tekst miał być do tego zachetą. Muzyków poznałem dopiero przedwczoraj na próbie, bo zostałem na nią zaproszony (wcześniej z wiceprezydentem Zającem kontaktowałem się właścicie tylko służbowo). Nie mam żadnych profitów z tego, że o kimś dobrze napiszę - a w tym przypadku nawet entuzjastycznie. Mam także prawo do pozytywnych emocji, wrażeń.
Wierzę w to, że są w Zamościu osoby, które pozytywnie patrzą na ludzi, którzy próbują realizować swoje pasje i robią to naprawdę dobrze. I tak jak ja - chcą ich wspierać -
Nie wątpię w dobre intencje p. redaktora. Jednakże rozważyłbym, na miejscu p. red. czy nie ma w tym etycznego konfliktu? Na hejwimetalu się nie znam, od tego są znawcy, co nie znaczy, że p. Zając powinien publicznie, zajmując takie stanowisko, się z tym ujawniać? Może niech robi karierę hejwimetalowca jak złoży urząd? Czemu wcześniej się z tym nie ujawniał? A p. redaktor to jakiś krytyk muzyczny jest? Bo się Panu tak wydaje?
-
Jestem dzienniakarzem prasowym od ponad 20 lat. Pracowałem w "Tygodniku Zamojskim", "Dzienniku Wschodnim", "Gazecie Krakowskiej" oraz m.in. od ponad 10 lat w "Kronice Tygodnia". Do mojej pracy należało także recenzowanie imprez kulturalnych, książek, przeróżnych spotkań oraz np. wydarzeń muzycznych. Może nabyłem jednak przez dwie dekady takiej pracy prawo do prezentacji swoich opinii?
Przypominam także, że ludzie zajmują się na ogół różnymi rzeczami. Jedni są wiceprezydentami, inni dziennikarzami, historykami, sprzedawcami, kierowcami autobusów, piekarzami itd. Oprócz tego czasami realizują także swoje pasje: grają np. w teatrach amatorskich, śpiewają lub szarpią za druty w gitarach. Przed sięgnięciem za instrumenty muzyczne zwykle nie rezygnują z pracy. Tak powinno być także, moim zdaniem, także w przypadku wiceprezydenta Zamościa.
Dla mnie ważne jest także coś innego. Część wpisów pod tym tekstem mnie obraża i narusza moje dobra osobiste. One po prostu insynuują różne, nieprawdziwe rzeczy. Zastanawiam się co z tym teraz zrobić
(to już naprawdę mój ostatni wspis na tym forum) -
To że piekarz, kierowca autobusu zajmuje się hejwimetalem... Co w tym dziwnego? Mają ludzie swoje pasje, i się w nich realizują. Trochę to inaczej wygląda u tzw. osób publicznych i tzw. nachalnej lanserki. Po dwóch dekadach działalności, powinien Pan to już skumać dawno. " Część wpisów pod tym tekstem mnie obraża i narusza moje dobra osobiste. One po prostu insynuują różne, nieprawdziwe rzeczy. Zastanawiam się co z tym teraz zrobić". Jak Pan nie wie, co z tym zrobić, to doradzam; ja bym w przewidywalnej perspektywie czasowej peanów na temat prywatnej działalności miejskich urzędniczych celebrytów zaniechał. To w sumie tyle i aż tyle.
-
Nie jestem fanem ekipy rządzącej i znajomych królika, ale wolę Piotra Zająca grającego (dobrze na gitarze, znam z gry w M111) heavy, trash, a nawet death czy black metal, niż discopolowe zapędy pozostałych członków "ekipy".
-
"Do redakcji ezamosc.pl";
Z pewnym zażenowaniem zaobserwowałem usunięcie części mojego komentarza. Miał on charakter tzw. "opinii ocennej". Jednocześnie przypominam, o zapisie w Konstytucji RP, art. 54. Rozumiem, że chodzi o napompowane do granic możliwości ego red. Nowaka, nie przyjmującego cienia krytyki.Także zostawiając ego i redaktora w spokoju (ąby mu coś tam nie pykło, jak temu Duńczykowi w meczu z Finlandią) chciałem w możliwie skrótowy sposób wyłuszczyć temat.Mamy czasy pandemii. Biznesy poupadały albo podupadły, ludzie jadą na kończących się rezerwach, niepewność dnia następnego. Sytuację powinna stabilizować władza. Również ta samorządowa. Od tego są wiceprezydenci miasta, którzy nie mają mandatu społecznego, bo nie pochodzą z wolnych wyborów, tylko z nadania. I są opłacani z publicznych pieniędzy. Paradoksalnie wobec nich wymagania są większe. Oczekiwania społeczne są wysokie, że będą pracować 24h/doba dla dobra Miasta. I to czy któryś tam wiceprezydent dobrze gra na harmoszce, flecie czy innej okarynie, nikogo w tych czasach nie interesuje.A nawet takie informacje mogą wzbudzać agresję. -
Panie wsfd, pan ma chyba ze sobą jakiś problem, może pan jest niedowartościowany w pracy albo w życiu, niech pan już skończy "dziamgolić" i niech pan się czymś zajmie, może ogródek trzeba skosić, żonie w kuchni obrać ziemniaki na obiad. I powiem panu- ja nie znam waszej zamojskiej władzy bo mieszkam niedaleko Zamościa, ale moje zdanie jest takie- jeśli ktoś chce poza pracą realizować jakieś swoje zainteresowania- w tym wypadku grać w zespole to niech się realizuje, niech śpiewa, niech gra, może w ten sposób "rozpędza" swoje stresy po pracy, co panu nie pasuje? Pan też ma pewnie jakieś zainteresowania i nikogo nie obchodzi to. Daj sobie człowieku spokój z obrażaniem ludzi, ocenianiem. Zna pan powiedzenie- "nie szukaj u kogoś pod lasem, uporządkuj swoje pod własnym nosem". Pozdrawiam. Mieszkanka z okolic Zamościa
-
Pozdrawiam "mieszkankę z okolic Zamościa". I wszystkie Koła Gospodyń Wiejskich. Robicie dobrą robotę. Pozdrawiam serdecznie z Miasta Zamościa :-)
-
Gdzieś w sieci można usłyszeć kawałek „Graniczne zaburzenie osobowości”?
-
Nie można. Gdyż na razie jest raczej "stan umysłu" pewnego redaktora niż "nie istniejący stan realny". Podobno jakieś wiejskie gospodynie mają dostęp do muzycznego portfolio.Tam bym pytał.
-
dlaczego informacja, że któryś tam wiceprezydent dobrze gra na harmoszce, flecie czy innej okarynie miala by wbudzac agresje? mnie taka informacja wcale nie wzbudza zadnej agresji, moze wzbudzic podziw co najwyzej :P zawsze to jakis talent niektórzy komentujący maja talent tylko do hejtu a inni umieją grać lub mają inny talent
-
To może jeszcze raz spróbuję tak wolno wytłumaczyć. Jakby kto wolał, jak angażują się w tę dyskusję gospodyni wiejskie: "jak krowie na miedzy". Nie wiem dlaczego p. vice nie bierze przykładu z swojego bezpośredniego zwierzchnika. Obecny Pan Prezydent, zanim został Panem Prezydentem, popełnił książkę. Kryminał. Coś z klubem w tytule {tu pauza, gdzieś to mam, taka kolorowa okładka z ratuszem, znajdę to dalej będę pisał, bo drugi raz mnie się nie będzie chciało pisać posta}
-
I nazywa się to "Fun Club". Nawiasem mówiąc miażdżące mistrzostwo prozy to nie było, ale fajnie się to czytało, i jakiś suspens na końcu był. Dla nie zorientowanych spojler: na końcu, mordercą okazuje się lokaj z pogrzebaczem. Dla czego o tym wspominam? Bo obecny p. prezydent, zanim został obecnym p. prezydentem, postanowił odłożyć swój talent literacki tymczasowo do szuflady i zająć się Miastem Zamość. I mu się w mojej opinii, nawet trochę udaje. Może gdzieś tam "do szuflady" pisze. Ale gdyby próbował się wylansować w trakcie sprawowania urzędu z "Fun Club 2", przy pomocy jakiegoś egzaltowanego dziennikarza, to straciłby moje i tak umiarkowane poparcie. Szkoda talentu literackiego. Ale w życiu tak jest: coś za coś. Może kiedyś opublikuje wspomnienia, dzienniki, memuary czy coś w tym stylu.