Fałszywy policjant "ostrzegał" przed hakerami. Zamościanin stracił 35 tys.zł.
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- 3 komentarzy
- Czytany 1977 razy
- Wydrukuj
foto: archiwum, materiał poglądowy
- Wczoraj kilkanaście minut po godzinie 12:00 do 83-letniego mieszkańca Zamościa na telefon stacjonarny zadzwonił mężczyzna informując, iż jest funkcjonariuszem CBŚ i pracuje nad zatrzymaniem hakerów „czyszczących” rachunki bankowe. Następnie powiedział, że zgromadzone na jego koncie oszczędności są zagrożone i aby nie doszło do ich utraty zamościanin powinien przelać je na wskazane przez rozmówcę konto należące rzekomo do prokuratury. Fałszywy funkcjonariusz, aby uwiarygodnić swoją historię kazał 83-latkowi zadzwonić na nr 997. Senior wykonał połączenie. Przedstawiający się za oficera dyżurnego rozmówca potwierdził, iż jest to funkcjonariusz CBŚ. Następnie 83-latek zgodnie z instrukcjami przekazywanymi przez oszusta poszedł do banku, gdzie dokonał przelewu na wskazane przez fałszywego funkcjonariusza konto. Po tym chciał się jednak upewnić czy nie postąpił pochopnie i od razu udał się do zamojskiej komendy Policji, gdzie dowiedział się, że padł ofiarą oszusta. - informuje Dorota Krukowska Bubiło, rzeczniczka zamojskiej policji.
Pamiętajmy! Policjanci lub też funkcjonariusze CBŚP nigdy nie informują o prowadzonych akcjach i podejmowanych działaniach. Nigdy też nie wskazują na potrzebę zaciągnięcia kredytu, czy też przelania swoich oszczędności na wskazane konto. Nie odbierają również i nie przekazują pieniędzy!
3 komentarzy
-
Ręce opadają, jak się czyta takie wiadomości, jak łatwo ludzie dają się nabrać. A swoją drogą- ci szubrawcy - bo inaczej nazwać ich nie można muszą wcześniej robić jakieś rozeznanie, bo z tego co wiadomo, to dzwonią tylko do starszych osób.
-
Tak wiele mamy przypadków , kiedy to oszust na podrobiony dowód zaciąga kredyty w bankach, płaci rachunki w hotelach itd.
Poszkodowani ludzie dowiadują się o tym po dłuższym czasie kiedy to komornik zabiera im ostatnie oszczędności, zabiera część emerytury i nie ma na to rady.
Policja i sądy są bezradne.
A przecież powinno być tak: jeżeli jakikolwiek bank czy sklep dał sie nabrać i udzielił pożyczki lub wydal sprzęt na fałszywe dokumenty to ON i tylko On ponosi za to konsekwencje.
Wtedy byłaby właściwa weryfikacja i dokładne sprawdzenie dokumentów przy udzielaniu porzeczek i zaciąganiu kredytów.
Ludzie , którzy są niewinni nie ponosiliby za nie swoje czyny konsekwencji. -
Drogi czytelniku Zgadzam sie co do zasady z Tobą, ale nie widzę powodu aby dokładnie sprawdzać dokumenty przy udzielaniu porzeczek. Porzeczki nie są drogie - kilogram kosztuje parę złotych.