Denar legionowy. Srebrzysta pamiątka bitwy pod Akcjum
- Napisane przez Bogdan Nowak
- Skomentuj jako pierwszy!
- Czytany 291 razy
- Wydrukuj
fot. Bogdan Nowak
Żołd dla legionisty
Łatwo odnaleźć opisy takich monet. Ta domniemana wyspa to rzymska galera, która płynie w prawo. Na awersie wybito kiedyś napis ANT.AVG.III.VIR.R.P.C. Rewers jest równie ciekawy. Widać tam legionowego orła oraz sztandary. Można także dostrzec napis LEG VII, czyli Legion VII, który został założony w 65 roku p.n.e. przez Pompejusza Wielkiego. Cesarz Klaudiusz obdarzył nawet tę potężną jednostkę tytułem „Claudia Pia Fidelis” – czyli „Pełna czci i wierna Klaudiuszowi”.
Jaki ma jednak związek z denarami legionowymi? I czym one były (i są)? To - jak czytamy w opracowaniach - jedna z najbardziej „ikonicznych” monet starożytnego Rzymu. Została wybita przez Marka Antoniusza, który musiał opłacić żołd swoim legionom oraz załogom flot podczas bitwy z wojskami Oktawiana pod Akcjum. Na rewersie uwieczniono numer legionu, dla którego była przeznaczona owa zapłata (emisja).
Jest wiele ciekawostek związanych z tymi monetami. Były one bite – w warunkach wojennych z gorszej jakości kruszcu, czyli ze srebra o obniżonej próbie, za to z większym dodatkiem miedzi niż ówczesne, standardowe denary. To spowodowało, że rzadko przetapiano je potem na inne monety.
Efekt? Monety były w obiegu przez ponad dwa wieki. Krążyły po całym imperium za czasów Kaliguli, Klaudiusza, Nerona, Domicjana, Hadriana czy Marka Aureliusza. Pamiętają ludzi, którzy być może znali… Chrystusa i apostołów, podbijali Galię, Brytanię, Germanię, krążyli po sklepach i szynkach, chodzili na sławne (i krwawe) widowiska w Koloseum. Dotykali tej monety i wytarli ją niemal do granic możliwości.
Co ciekawe, denary legionowe mogły być także podrabiane. Świadczy o tym choćby nacięcie, które można zobaczyć na – już teraz – moim, „wytartym” denarze legionowym (takie przedmioty na aukcjach internetowych można nabyć za naprawdę niewielkie kwoty, a gdy są bardzo zniszczone, nie budzą zainteresowania kolekcjonerów: bywają uznawane za „złom”).
Podobne uszkodzenia można zresztą dostrzec na niektórych monetach greckich. Zwykle były one jednak grubsze niż srebrne denary (nazywane też u nas „srebrnikami”), zatem wcięcia, piłowania były znacznie głębsze.
Na denarze siłą rzeczy musiały być delikatniejsze. Bo łatwo taką monetę było przepołowić.
Sługa Kwadratusa
W jakich to się mogło stać okolicznościach? Nie wiadomo. Można jednak uruchomić wyobraźnię – bo od czego ona jest! Srebrny denar (warty cztery sesterce lub 16 asów) stanowił w I wieku zapłatę za jeden dzień służby legionisty. Tyle zarabiał również robotnik niewykwalifikowany. Można było za to zamówić dokładne czyszczenie tuniki, kupić litr oliwy z oliwek, złożyć kilka wizyt w rzymskiej tawernie (a tam zjeść posiłek z chlebem, winem i różnymi dodatkami) lub np. kupić sześć do dziesięciu bochenków chleba.
A z ową monetą mogło być tak:
- Co mi tu dajesz, przecież tu nic nie widać. Starta moneta całkiem. Czy to na pewno srebro? – mógł zapytać krawiec w jednym z zaułków Rzymu (jakieś dwa tysiące lat temu).
- Nie wiem, dostałem to od swojego pana, Plebujusza Kwadratusa. Za opiekę nad ogrodem... Musi być chyba prawdziwa! – odparł mężczyzna opuszczając głowę.
- Już ja znam tego twojego Kwadratusa. Jeszcze mi wisi pieniądze za świąteczną tunikę, w której już dwa razy paradował na cesarskim dworze. Dawaj, podpiłujemy – powiedział krawiec.
Wyjął przedmiot przypominający lekko ząbkowany noż i ostrożnie naciął monetę.
- Dobra. Srebro. To ile materiału chcesz kupić i co za to uszyć? – zapytał krawiec.
- Ave Kwadratusie! Nie taki z ciebie zły pan jak cię tu malują – powiedział uradowany mężczyzna z posiniaczonymi plecami (właśnie się odsłoniły, gdy wykonał gwałtowny ruch). Był zaufanym niewolnikiem swojego pana, ale nie raz dane mu było doświadczyć na czym polega pańska łaska Kwadratusa i jego brzydkich synalków.
– Nic nie chcę, chciałem tylko sprawdzić – powiedział do krawca, który słysząc te słowa teatralnie wykrzywił usta (w podkówkę). I zmiął w ustach jakieś słowo.
Zwycięstwo nad Kleopatrą
Warto przypomnieć, że w starożytności istniało w obiegu wiele monet suberatowych. Były one wykonywane przez fałszerzy, ale także przez ludność spoza kręgu rzymskiego. Czasami wykonywano je nieudolnie, bywało... znakomicie. Takie monety były pozłacane lub posrebrzane. Natomiast ich rdzeń stanowiły: ołów czy miedź. Dlatego m.in. kupcy i rzemieślnicy sprawdzali czy w środku znajduje się metal uznawany za pełnowartościowy.
I jeszcze kilka zdań o morskiej bitwie pod Akcjum, przy wejściu do Zatoki Ambrakijskiej. Zakończyła się pełnym zwycięstwem Oktawiana (przechwycił wówczas władzę w imperium) nad Markiem Antoniuszem i Kleopatrą, egipską królową.
Część galer jednak przedarła się przez morską blokadę. Oczywiście byli wśród tych ludzi także żołnierze wspaniałego Legionu VII. Czy byłoby nadużyciem powiedzenie, że jeden z nich miał w swoim trzosie monetę, którą właśnie trzymam w dłoniach? I, że nazywał się Plebejusz Kwadratus?