Na rynku w Zamościu zawaliła się scena. Konstrukcja nie wytrzymała naporu śniegu
- Napisane przez SŁ
- 10 komentarzy
- Czytany 2528 razy
- Wydrukuj
- Nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Sprzęt posiada wszelkie atesty i badania. Teoretycznie nie powinno się to zdarzyć ale siły natury czasem nas zaskakują. Wyegzekwujemy koszty naprawy od ubezpieczyciela i doprowadzimy sprzęt jak najszybciej do porządku - zapewnia Mateusz Ferens, dyrektor zamojskiego OSiRu.
10 komentarzy
-
Tak, skandal! Scena się zawaliła- wiadomo, pod naporem śniegu, a skandalem jest to, że firma, której nazwy nie wymienię bo i tak wiadomo o jaką chodzi rozbabrała ulicę Szczebrzeską i teraz problem- którędy jutro zaprowadzimy dzieci nasze do szkoły z osiedla Błonie, nie wszyscy mają auta żeby dziecko zawieźć. Ja muszę z osiedla Błonie przejść z dzieckiem swoim i sąsiadki przez skrzyżowanie w ulicę Szkolną, a tam w ogóle nie było odśnieżone! Ul. Wyspiańskiego też! Kto za to w końcu odpowiada? Nie dość że taplaliśmy się w błocie po opadach deszczu żeby dojść do szkoły, dzieci się przewracały brudząc ręce i ubrania to teraz tunele mamy sobie drążyć w zwałach śniegu, bo drogowcy nawet tam nie zajrzą?! Nawet jeśli ta firma co robi remonty tych ulic nie odśnieżyła ich, to co robi Zarząd Dróg Grodzkich? PGK? Dlaczego ta część osiedla jest tak traktowana? Dlaczego nikt z władz miasta nie zajrzy tu żeby zobaczyć?To jest skandaliczne!
-
Ja bym tak bardzo nie liczył na ubezpieczenie...Ubezpieczyciel będzie starał się udowodnić, że taka konstrukcja nie jest przeznaczona do przyjęcia zwałów śniegu, albo że została źle skręcona!
-
....nie zdarzyło sie bo sniegu nie było, niech sie urzedaski ciesza ze nic nikomu sie satło
-
Tak właśnie wygląda Zamość.
-
Nie będzie żadnego odszkodowania dyrektorze, chyba, że ma Pan ubezpieczenie na zaniedbania pracowników lub własne.
O ile ma Pan instrukcję obsługi do tego daszku to zapewne są tam podane dopuszczalne obciążenia. Które w tym przypadku zostały grubo przekroczone.
Wg mnie to ewidentne zaniedbanie użytkownika. Plandeka powinna być zdjęta przed opadami śniegu (przed zimą). Jeśli miała być tam impreza to się bezpośrednio przed nią montuje daszek i od spodu grzeje na przykład starymi lampami PAR 64 w plandekę albo stosuje wysłonięcie z czterech stron i do środka gorące powietrze z nagrzewnic ON wówczas padający śnieg się topi i spływa z plandeki.
Wystarczyło odciąć pasy do plandeki albo wręcz plandekę przez pół nożem na kiju. Koszt zgrzania planndeki żaden a teraz straty na grube tysiące. Konstrukcja nadaje się na złom. Tego się nie naprawia.
Życzę powodzenia z ubezpieczycielem. -
Biedny jest Zamość
-
też nie sądzę, żeby dali coś z ubezpieczenia, chyba ze mają napisane dosłownie w umowie "od zniszczeń wywołanych opadami atmosferycznymi albo zniszczeń na skutek obfitych opadów śniegu", w przeciwnym razie to podpada pod niezgodne z instrukcją użytkowanie sceny
-
Jest to zaniedbanie. Tyle w temacie! Koszty poniesiemy my: mieszkańcy!
-
"Teoretycznie nie powinno się to zdarzyć ale siły natury czasem nas zaskakują. Wyegzekwujemy koszty naprawy od ubezpieczyciela" - te słowa brzmią jak żart.
Siły natury ich zaskakują. Zaskakujące, że w grudniu spadł śnieg i zaskakujące, że scena nie wytrzymała pod naporem tego śniegu.
Wyegzekwujemy koszty od ubezpieczyciela. Cóż za ton. Ubezpieczyciel sika w majtki ze śmiechu, jak to czyta. Czy w polisie było ubezpieczenie od użytkowania niezgodnie z instrukcją i od zaniedbań pracowników? Oczywiście, że nie.
Więc trochę pokory człowieku i "egzekwuj" sobie naprawę z własnej pensji. -
Może i brzmią jak żart, ale ciemny lud to kupi!