"Nieistniejące miasto" - opowieść o żydowskim Zamościu
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- 3 komentarzy
- Czytany 567 razy
- Wydrukuj
foto: materiał nadesłany
„Nieistniejące miasto” to opowieść o żydowskim Zamościu – o ludziach, którzy tu mieszkali, pracowali, uczyli się, modlili się i tworzyli część historii miasta. O miejscach, które wciąż możemy odnaleźć, choć ich dawnych mieszkańców już nie ma.
"W dwóch tomach połączyliśmy fotografie, dokumenty, wspomnienia i historie konkretnych osób oraz adresów, odnaleźliśmy współczesne pozostałości po ich pobycie, które powoli znikają z przestrzeni miasta. Chcieliśmy w ten sposób przywrócić pamięć o mieście sprzed lat i jego mieszkańcach, którzy pozostawili po sobie ślady w jego przestrzeni i historii. Naszym celem jest również przesłanie, które zawarliśmy umieszczając w książce wspomnienie jednej z nielicznych osób, które przeżyły pobyt w zamojskim getcie i okres II wojny światowej. Jest ono ponadczasowe i dotyczy szacunku wobec drugiego człowieka bez względu na narodowość, jak również to, że wszystkim nam powinno zależeć na pokoju." - wyjaśniają autorzy, Marek Kołcon i Andrzej Pogudz.
Projekt zrealizowany dzięki wsparciu finansowemu Miasta Zamość i Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma.
3 komentarzy
-
Zamość był żydowski??
-
Zajmijcie się Polską i Polakami.
Co nas Polaków obchodzą żydzi???
Ile o tym można słuchać ?
żydzi... żydom... żydowskie itp itd
Wszędzie.... -
Jak ktoś nie interesuje się lokalną przeszłością, to jego sprawa, jednak z faktami historycznymi nie da się dyskutować!
Przykładowo w 1873 roku mieszkało w Zamościu (wg spisu ludności) 4921 Żydów co stanowiło 71,7% ogółu mieszkańców,
a w 1936 roku było już 10166 Żydów co stanowiło 40,3% mieszkańców miasta. Żyli obok, pracowali, uczyli się, umierali.
Zamość był tak samo żydowski, polski jak i ruski (za sprawą urzędników carskich oraz żołnierzy w koszarach), tego nie zmienimy.
Moja babcia w okresie międzywojennym raz w tygodniu niosła, z podzamojskiej wsi, swoje mleko, masło, kaszę, itp, do sklepu Żydówki, pani Ramsowej i wymieniała np. na "głowę" soli lub cukru, zeszyty czy kawałek perkalu na koszule dla braci, bardzo się lubiły i szanowały.
Wiemy kiedy i dlaczego tamten świat przestał istnieć... A antysemityzm niestety ma się u nas świetnie...
I żeby nie było - jestem za wolną Palestyną !