Obraz (nie)oczywisty Mirosława Chmiela w Hotelu Zamojskim
- Napisane przez Teresa Madej
- Skomentuj jako pierwszy!
- Czytany 1450 razy
- Wydrukuj
foto: materiał nadesłany
Tytuły ponad pięćdziesięciu wystaw indywidualnych (tematycznych, rocznicowych, okolicznościowych) oraz systematyczny udział w wystawach zbiorowych ZGF GT i poplenerowych (ponad 200 wystaw) pozwalają wnioskować, że inwencja i fantazja lub wena twórcza pana Mirka nie powiedziała jeszcze ostatniego zdania.
Mirosław Chmiel, kurator wystaw fotograficznych ma niezwykły dar odkrywania nowych przestrzeni wystawienniczych na prezentację swoich prac, ale także prac członków Zamojskiej Grupy Twórczej. Z powodzeniem współpracował z Morandówką, ArteHotelem, ale od wielu, wielu lat współpracuje z Hotelem Zamojskim, a wcześniej z Hotelem Mercure.
-Dla nas to pewnego rodzaju nobilitacja. Jest już tradycją, że Mirosław Chmiel wystawia we wnętrzach naszego hotelu swoje artystyczne fotografie. Chętnie gościmy w naszych progach także wystawy innych fotografików, które organizuje prezes Zamojskiej Grupy Fotograficznej GT. Nasi goście są zainteresowani i podziwiają prezentowane u nas prace. Jestem przekonana, że właściciele Hotelu Zamojskiego będą tę inicjatywę kontynuować – powiedziała Magdalena Będziejewska, manager Hotelu Zamojskiego.
Mirosław Chmiel uprawia głównie fotografię rodzajową, reportaż, portret, ale też fotografuje krajobraz i architekturę. Artysta fotografik AFRP znaczną część swojej twórczości poświęcił rodzinnemu Zamościowi. Fotografować zaczął na początku lat 70. W1976 roku rozpoczął pracę w Wojewódzkim Domu Kultury w Zamościu jako instruktor fotografii i filmu. Członek rzeczywisty Fotoklubu RP Stowarzyszenia Twórców, członek zarządu FKRP, wiceprezes Stowarzyszenia Kultura dla Zamościa, mistrz w zawodzie fotograf.
Tym razem, artysta fotografik sięgnął po fotografię piktorialną, która początkami sięga roku 1850. Pojawili się artyści, którzy chcieli czegoś więcej niż tylko dokumentowania rzeczywistości. Tak narodził się piktorializm, którego popularność trwała do lat 20. XX wieku. Modern piktorialnizmu nie uważa się za kłamstwo fotograficzne, a za dopracowanie i dopełnienie przez artystę swojego dzieła. Celem autorów fotografii piktorialnej, czyli piktorialistów, było wykonanie zdjęcia przypominającego swoim charakterem namalowany obraz, rysunek bądź grafikę. I jest w tym odrobina magii. Autor wystawy „Obraz (nie)oczywisty” w Hotelu Zamojskim, Mirosław Chmiel, szczegółowo przybliża technikę i cel tworzenia fotografii piktorialnej.
-Aktualnie tego typu fotografie wykonuje się nowoczesnymi metodami czyli aparatami cyfrowymi za pomocą programów graficznych. To wynik postępu cywilizacyjnego. Jest ona upodobniona do tej sprzed wieku. Tamte zdjęcia wykonywane były technikami gumy, przetłoku, brania oleju. Niektóre zdjęcia były obrabiane aż w trzech programach graficznych, żeby osiągnąć oczekiwany przeze mnie efekt – podkreślił Mirosław Chmiel i dodał: -Od fotografii piktorialnej rozpoczęła się era fotografii artystycznej. Nie była to odbitka rzeczywista obrazu, który został sfotografowany, tylko była w tym ingerencja autora w poszczególne zdjęcia, czy to poprzez nakładanie filtrów, czy też podczas gumy, czy wymywania farby. W pewnych miejscach wymywa się większą ilość farby, w innych mniej, rozjaśniało cienie, czy też przyciemniało pewne partie obrazu. Każda odbitka wychodząca z tego samego negatywu jest inna, bo nie miały się powtórzyć jako identyczne.
-Gdybym w tej chwili chciał powtórzyć ten obraz, który już zrobiłem, to nie będzie to możliwe, bo będzie inne zastosowanie filtra czy też inne zastosowanie pędzla, gdzie ten obraz rozmywam, rozjaśniam i przyciemniam. To są unikatowe obrazy, bo nie jestem w stanie ich powtórzyć. To jednostkowość tego, co się robi. Jest to indywidualne podejście każdego artysty do obrazu, do tego świata, jakim on go widzi, ale nie jest on oczywisty i rzeczywisty.
-Poprzez tę manipulację, ingerencję w fotografię pokazuje się własną wizję świata, pokazuję to, co sobie wymarzę. To, co jest wynikiem mojej wyobraźni. Przemyślę w głowie jakby to pokazać. Na zdjęciach prezentuję przede wszystkim architekturę. Może jest to też moja fantazja na temat każdej fotografii. Przede wszystkim, jest to odejście od rzeczywistości.
Mirosław Chmiel przy obróbce fotografii posunął się też do odrobiny magii i uchylił rąbka tajemnicy powstania fotografii prezentującej Rynek Wielki.
-Na przykładzie tego zdjęcia Rynku Wielkiego, jest też na plakacie wystawy, mogę powiedzieć, że jest to obraz nieoczywisty, bo na pewno ten Rynek tak nie wyglądał. Obraz został przeze mnie zmanipulowany. Manipulacja polegała na tym, że na obrazie są dwie trzymające się za ręce, idące przez Rynek Wielki, zakonnice, czyli dwie nieduże postaci. Nie sfotografowałem tych zakonnic w Zamościu. Owszem, może kiedyś były w Zamościu, przechodziły przez Rynek Wielki, ale akurat te zakonnice sfotografowałem na Starówce w Przemyślu. I przeniosłem je na fotografię Zamościa. Ale nie jest oczywiste, czy one rzeczywiście tu były. A wszystko zasadza się na umiejętności obróbki fotografii w programach graficznych. A poza tym, każdy z obrazów, które można obejrzeć na wystawie w Hotelu Zamojskim, tworzyłem kilka razy z tej samej fotografii, czyli obrazu rzeczywistego. I tak powstawało pięć, dziesięć wersji, a potem wybrałem jedną, którą pokazuję na wystawie – podkreślił Mirosław Chmiel, szczerze zadowolony z wystawy i ze współpracy z Hotelem Zamojskim w Zamościu.
Przetworzenie tych obrazów jest autorskie. Artysta fotografik AFRP daje im nowe życie. Wystawę „Obraz (nie)oczywisty” Mirosława Chmiela warto obejrzeć także dlatego, że artysta wzniósł fotografię na wyżyny sztuki artystycznej zbliżonej do malarstwa lub grafiki.