Marijka z zamojskich kresów
- Napisane przez Bogdan Nowak
- Skomentuj jako pierwszy!
- Czytany 322 razy
- Wydrukuj
foto: Bogdan Nowak
Na ową fotografię natknęliśmy się przypadkowo, podczas zwiedzania starego cmentarza w Chłopiatynie (gm. Dołhobyczów). Znajduje się on na malowniczym pustkowiu, kilkaset metrów od wsi. Z tej XIX-wiecznej nekropolii widać szerokie pola, a w oddali majaczy kopuła dawnej cerkwi w Mycowie oraz gmach placówki polskich „pograniczników” (widać też wieżę widokową, z której mogą także korzystać turyści).
Oglądaliśmy stare krzyże bruśnieńskie. Na jednym z nich zauważyliśmy fotografię dziewczyny. Zaskoczyła nas jej uroda oraz jakość zdjęcia. Z napisu na postumencie wynikało, że dziewczyna miała na imię Marija.
Tutejsza dziewczyna
Zdjęcie zrobiło na nas duże wrażenie. Z wielu powodów. Twarz dziewczyny była intrygująca i jakoś kresowo, przejmująco piękna. Fotografia na której ją uwieczniono została wykonana prawdopodobnie na początku XX wieku. Postać dziewczyny jest na niej bardzo wyraźna, ale tło znajdujące się tuż za nią jest bardzo mocno rozmyte. Ledwo można zobaczyć szczegóły.
Jak to możliwe? Można domniemywać, że zdjęcie wykonano aparatem skrzynkowym: wielkoformatowym lub średnioformatowym (zapewne na szklanej płytce), co dało taki efekt. Aparat fotograficzny ustawiono zapewne na statywie, mniej więcej na wysokości piersi dziewczyny. Prawdopodobnie zdjęcie wykonał objazdowy, ale – sądząc po jakości zdjęcia – profesjonalny fotograf.
Warto zwrócić uwagę na inne szczegóły. Wydaje się, że dziewczyna ze zdjęcia nie patrzy wprost w obiektyw, ale lekko w prawo i do góry, prawdopodobnie na wyciągniętą rękę fotografa (który stał z drugiej strony aparatu i był zapewne zasłonięty specjalną kotarą). Tuż za nią można zauważyć strzechę, ścianę drewnianego budynku oraz zarośla.
Zdjęcie na pewno nie zostało zatem wykonane w fotograficznym atelier. Dlaczego umieszczono je na nagrobku? Kim była sfotografowana Marija? Kiedy i z jakiego powodu zmarła? Czy pochodziła z zamożnej rodziny, a może wystroiła się tylko do fotografii?
Pytań jest wiele. Nie tylko my je zadajemy. Zapytaliśmy o to stare zdjęcie przypadkowych ludzi, których spotkaliśmy na cmentarzu (jest on nadal czynny: jako rzymskokatolicki).
– Znam tę fotografię, ale nic nie umiem o tej osobie powiedzieć. Myślę, że była to tutejsza dziewczyna – zastanawia się jedna z kobiet. – Co mogę powiedzieć? Lubię tę Marijkę sprzed wieku. Szanuję też grekokatolickie krzyże. Można je zobaczyć w wielu miejscach, w całej okolicy.
Krzyże bruśnieńskie, które możemy oglądać także w Chłopiatynie, pochodzą z ludowych warsztatów kamieniarskich istniejących kiedyś w Starym Brusnie (lub Bruśnie) w gm. Horyniec Zdrój, a potem także w Nowym Bruśnie i miejscowości Polanka Horyniecka. Ów ośrodek kamieniarski funkcjonował przez prawie 500 lat. Rzemieślnicy wykorzystywali kamień pozyskiwany z okolicznych kamieniołomów oraz materiał wydobywany w pobliskich wsiach. Chodzi m.in. o Werchratę, Lubyczy Król, Smolin, Radruż czy Hutę Różaniecką.
Marie i anioły
Kamieniarką zajmowały się głównie rody: Hałaburdów, Bumbarów, Lubyckich, Kuźniewiczów i Chmielów. Znani byli także m.in. Stefan Dandys, Aleksy Duś, Piotr Hrabec czy Dymitr Podgórecki. Owi rzemieślnicy wyrabiali głównie kamienie młyńskie i żarnowe oraz rzeźby i cmentarne krzyże.
Te wytwory z wapienia o różnej twardości nosiły cechy charakterystyczne dla kilku kultur, jednak związane były przede wszystkim z obrządkiem grekokatolickim i rzymskokatolickim. Można znaleźć wspólne dla nich elementy.
Krzyże wytwarzane w XVIII w. były zwykle starannie obrobione, ich ramiona miały regularne kształty, a końce rozszerzały się, przypominając maltańskie. Takie zabytki można nadal spotkać na cmentarzach przycerkiewnych.
Na początku XIX w. zmarłych zaczęto grzebać jednak już poza obrębem osad. To wiele zmieniło. Na takich, zwykle dużych i nowych nekropoliach można było ustawić więcej nagrobków, które wykonywano także z miękkiego kamienia (był on znacznie łatwiejszy w obróbce). Składały się one z trzech elementów: podstawy, cokołu oraz krzyża, którego ramiona były zakończone trójlistnie. Na takich krzyżach zwykle umieszczano rzeźbę Chrystusa, a także – bardzo często – postacie „dwóch Marii” (czyli Matki Boskiej i św. Marii Magdaleny). Jak pisze Janusz Mazur w opracowaniu pt. „Kamieniarstwo bruśnieńskie – genius loci ziemi lubaczowskiej” wariant ów „wzbogacony o trójlistne zakończenie ramion, stał się wyróżnikiem dojrzałej fazy kamieniarstwa bruśnieńskiego”.
Bywały też inne wersje nagrobków. W niektórych przypadkach zamiast krzyży ustawiano na cokole dużą figurę Matki Bożej lub aniołów.
W XVIII w. zaczęły także powstawać m.in. kamienne, żydowskie macewy z kamienia bruśnieńskiego, a w XIX i XX w. – krzyże i figury przydrożne. Niektóre z nich były wotami za zniesienie pańszczyzny, ustanie zarazy czy np. podzięką za uzdrowienie z ciężkiej choroby.
Do wody. Przeciwko suszy
Rzemieślnicy, którzy je wytwarzali byli zwykle niewykształceni. Na co dzień zajmowali się głównie swoimi gospodarstwami. Wiele z ich wyrobów nosi cechy ludowej sztuki. Także z tego powodu cieszyły się kiedyś wielką popularnością wśród miejscowej ludności. Niektóre (chodzi głównie o rzeźby) były sprzedawane nawet na jarmarkach Lwowa czy Przemyśla.
Rozwój prężnego ośrodka bruśnieńskiego został jednak przerwany w czasie II wojny światowej oraz tuż po jej zakończeniu. Ukraińska ludność została wysiedlona podczas operacji - jak tłumaczono - skierowanej przeciwko Ukraińskiej Powstańczej Armii, a Brusno Stare przestało ostatecznie istnieć w 1947 r. (ludność wysiedlono do ZSRR).
Niektóre wyrobu bruśnieńskich kamieniarzy są nietypowe i nadal można je oglądać. Jednym z najciekawszych jest krzyż z Bełżca, który czasami miejscowi... wrzucali do rzeki. Robiło to zwykle czterech mężczyzn, podczas długotrwałej suszy. Wierzono, że ów stary krzyż „pije wodę”. A gdy już zaspokoi pragnienie... nadchodzą upragnione przez okolicznych gospodarzy deszcze. Wtedy krzyż należało ustawić na swoje miejsce.
To był jeszcze w XIX wieku wielokrotnie praktykowany i sprawdzony sposób na pozbycie się suszy. Teraz ów „krzyż wodny” nadal można oglądać: stoi w Bełżcu, przy strumyku.
Na cmentarzu w Chłopiatynie znajduje się natomiast kilkadziesiąt bruśnieńskich nagrobków. To krzyże łacińskie i prawosławne: z dwiema i trzema belkami poprzecznymi. Ich ramiona są proste i zakończone trójlistnie. Niektóre stoją na kamiennych słupach, inne ustawiono bezpośrednio w ziemi. Przy niektórych umieszczono charakterystyczne płaskorzeźby lub rzeźby dwóch Marii.
Wyglądają one po prostu jak ludowe świątki ze złożonymi na piersiach dłońmi i dość schematycznie wyrzeźbionymi twarzami.
Pamiątka zniesienia pańszczyzny
Na jednym z nagrobków można zobaczyć figurę Marii Panny Niepokalanie Poczętej, na innym umieszczono natomiast fotografię Marijki, „rusińskiej” dziewczyny w ludowym stroju. Charakterystyczne na tej nekropolii są także krzyże maltańskie z lat 20. i 30. XX ub. wieku. Jednak chyba najciekawszy i najstarszy na cmentarzu jest duży krzyż z połowy XIX w. Ufundowany został jako dziękczynny: za zniesienie pańszczyzny w Galicji.
Nadal można przeczytać na nim napis” Pamiatka danom swobodu z dnia 3 maja 1848 r.”.
Krzyże bruśnieńskie można także oglądać m.in. na startych cmentarzach w Dłużniowie, Gołębiu, Horoszczycach, Hulczu, Kościaszynie, Liskach (gm. Dołhobyczów), w Budyninie, Korczminie (gm. Ulhówek), Gorajcu oraz w wielu innych miejscowościach Zamojszczyzny.