"Bić się do ostatniej kropli krwi i zwyciężyć". Porytowe Wzgórze. Tam drzewa nadal szumią o bohaterskich partyzantach
„Słońce już wzeszło, na naszych stanowiskach panowała taka cisza, że słychać było brzęczenie komarów i much. Poranek wstał pogodny, wiatru nie było, a słońce z samego rana zaczęło prażyć las i piaszczyste Wzgórze Porytowe. W okolicznych wioskach słychać było warkot czołgów i samochodów oraz grubiańskie komendy hitlerowskie” – pisał Mikołaj Kunicki ps. Mucha w swoich wspomnieniach. „Oficerowie niemieccy zachęcali swoich żołnierzy tłumacząc im, że partyzanci nie mają czym strzelać, bo już parę dni toczą zacięte walki i amunicji mają bardzo mało, tak że koło godziny 9-10 będą sami oddawać się do niewoli, a Niemcy za kołnierze zaprowadzą ich do obozów koncentracyjnych. Jak widać, Niemcom przychodziły najrozmaitsze pomysły do głowy. My, partyzanci mieliśmy jedną myśl: bić się do ostatniej kropli krwi i zwyciężyć”.