Snajper
- Napisane przez Bogdan Nowak
- 3 komentarzy
- Czytany 5793 razy
foto: archiwum Bogdana Nowaka
Stanął właśnie z bronią (karabin też wygląda jak od starszego brata) i wypchanym różnymi przyrządami pasem na tle krzaka i dlatego wygląda jak "żołnierz gorejący" (dziwne to porównanie, ale jakoś mi się samo nasuwa)". Zdjęcie zrobiono trochę pod światło dlatego ten efekt jest dość wyraźny. Wygląda to wszystko bardziej śmiesznie niż groźnie.
Łono Abrahama
Wojak ma odstające uszy, grube usta, wąsy i zapadnięte policzki. Gdy mu się bliżej przyjrzymy schodzi nam jednak z twarzy uśmiech (co to przecież za żołnierz o posturze dziecka, który mógłby wejść pod szafę bez schylania głowy). Bo wojak wygląda na skupionego i wycieńczonego. Patrzy dużymi oczami gdzieś w bok - z jakąś jakby wewnętrzną siłą. A może ogląda własne, niezbyt wesołe myśli, a może wspomina zabitego wczoraj kolegę, lub myśli o szczurach, które nie dają w okopach żyć? Jego twarz w sumie jest jednak zimna, pozbawiona emocji.
Nic nie wiadomo o tej fotografii. Nie ma na niej napisów, dat, odcisków brudnych paluchów. Zdjęcie dostałem od pewnego kolekcjonera z Suwałk. Wpis z opisem tej unikatowej fotografii zamieściłem w Internecie. Okazuje się, że przeszłość tego żołnierza mogła być inna niż sobie dotychczas wyobrażałem. Dlaczego? Tak widzi to Tomasz Bulewicz, zamojski konserwator zabytków, regionalista i miłośnik historii:
"Pan na zdjęciu trzyma jedną z wersji karabinu Mannlicher M 1895. Jak na ówczesne czasy, to była bardzo nowoczesna broń. Żołnierz ze zdjęcia to snajper (strzelec wyborowy)” - czytamy w jednym z jego wpisów. „Te biblijne skojarzenia z "krzewem gorejącym" są jak najbardziej trafne. Pan na zdjęciu zapewne odesłał już dużo ludzi "na łono Abrahama". Gdybym żył w tym czasie, nie chciałbym znaleźć się w zasięgu jego przenikliwych oczu. Ze stu metrów pewnie sprzedałby mi pod skórę parę gram ołowiu. Strzałem "na komorę". To, że mały, i się w regulaminowy mundur nie mieścił... "Mały, ale wariat", jak mówią.
Nie było to jedyne, niezwykle interesujące spostrzeżenie.
Papierowy hełm
„Co do pikielhauby, czyli tego hełmu, który ma na głowie żołnierz ze zdjęcia. Dziś ciężko w to uwierzyć, ale były robione z papieru. Serio. W technice "Papier-mâché". W końcowym etapie pokrywana skórą” - pisał Tomasz Bulewicz. „Żołnierz na zdjęciu ma na głowie pikielhaubę, pokrytą pokrowcem M1892 Überzug, obowiązującym od 1892 roku”.
Po tych wpisach pana Tomasza musiałem zweryfikować swój dotychczasowy osąd na temat tego niemieckiego żołnierza. Bez wątpienia nie pochodził on z krainy łagodności. Na pewno też nie zabłąkał się na front przypadkowo, wbrew własnej woli. Być może służył na froncie wschodnim, więc niewykluczone, że efekty jego celnych strzałów możemy oglądać na jednej z licznych na Zamojszczyźnie cmentarzy z czasów I wojny światowej.
(Poniżej zamieszczono reprodukcje pocztówek z 1915 roku. Obie obrazują epizody z wojennego życia niemieckiej armii. Pocztówki zostały kupione na internetowych licytacjach).
Bogdan Nowak
