"Na cóż ci tyle piersi przeszytych kulami Panie?" Zbiór fotografii z czasów Wielkiej Wojny
- Napisane przez Bogdan Nowak
- 1 komentarz
- Czytany 912 razy
Zdjęcie ze zbiorów Bogdana Nowaka
Delegacje, dzieci, księża
Otóż żołnierzy na postoju odwiedziły właśnie ubrane na biało kobiety. Przyniosły dary, słowa pocieszenia, przyprowadziły też ubrane odświętnie dzieci (najmniejsze chyba się już zmęczyło, dlatego trzeba je nosić na rękach). Być może niemieckie pociechy już nawet zaśpiewały piosenki, wyrecytowały wierszyki. Na pewno były dary (jedna z kobiet trzyma koszyk), uronione łzy. Może podarowano też żołnierzom pachnące papeterie, krzyżyki, propagandowe obrazki z cesarzem Wilhelmem II (mam takich sporo w swoich zbiorach).
Widzimy dokładnie twarze tych ludzi. Są radośni, jacyś … odświętni, wzruszeni przekonani o podniosłości chwili. Być może o rychłym zwycięstwie.
Na rewersie tego zdjęcia nie ma żadnych dat i napisów. Pojawiła się jedynie cyfra „33”. W tym czasie z drugiej strony frontu: zachodniego i wschodniego podążały liczne, bardzo podobne transporty żołnierzy rosyjskich, francuskich, brytyjskich, kanadyjskich, amerykańskich: kto jest zresztą w stanie te wszystkie nacje policzyć... Również odprawiały ich pięknie ubrane delegacje, dzieci, księża, lokalni nauczyciele, miejscowi patrioci.
A potem transporty ruszały dalej. Jeden z nich, niezwykle przejmująco opisywała w swoim wierszu (z 3 lipca 1916 roku: utwór nie ma tytułu) Marina Cwietajewa.
„Pociąg przejechał i zawyli, zawyli żołnierze/ I zakurzyła się droga i łan uciekał po łanie/ - Nie, umrzeć już raczej! I lepiej się nie narodzić/ Nie wsłuchiwać się w wycie to katorżnicze, trwożne/ O czarnobrewych dziewczynach – Och, jak śpiewają młodzi/ Żołnierze dzisiaj! O panie, Boże, mój Boże”.
Gdy zmieszały się rangi, mundury, armie
Do moich rąk trafił ostatnio zbiór niemieckich – zapewne dość przypadkowych - zdjęć i kart pocztowych z czasów Wielkiej Wojny (od jednego z kolekcjonerów). Widać tam głównie żołnierzy w okopach i różnych, wojennych sytuacjach: odbierają pocztę polową, czyszczą ubrania z wszy, brną w błocie po kolana. Na fotografiach uwieczniono też różne konstrukcje, broń.
Większość zdjęć i kart pocztowych wykonano w 1915 i 1916 roku – o czym świadczą pieczątki i różne adnotacje. Zostały przesłane potem pocztą polową do bliskich z różnych stron Niemiec. Czasami to zapewne jedyne pamiątki po tych ludziach. Wielu z nich – oraz żołnierzy wszystkich walczących armii – nigdy przecież do domów nie wróciło.
Na ich groby można się natknąć w różnych miejscach naszego kraju. Przedwczoraj wybraliśmy się w Góry Świętokrzyskie, pięknymi bezdrożami, tak jak nas prowadziła trochę zwariowana nawigacja. W pewnym momencie zatrzymaliśmy samochód, aby popatrzeć na piękne, złocisto-zielone wstęgi pól. Za plecami mieliśmy las Nadleśnictwa Gościeradów.
Nagle Bogusia popatrzyła gdzieś pomiędzy drzewa i zapytała: - A co tam jest? Podeszliśmy. Okazało się, że stał w tym miejscu niewielki pomnik z napisem: „Tu spoczywają nieznani żołnierze z 1915 roku”. Obok postawiono metalowy krzyż wśród paproci.
Nic o tym pochówku nie wiemy. Możemy się jednak domyślać, że ciała poległych wojaków ściągnęli z pobliskich, bitewnych pól okoliczni chłopi. Pomieszały się wówczas rangi, mundury, formacje, armie. Kogo to zresztą w takich okolicznościach mogło już obchodzić. „Na cóż ci tyle piersi przeszytych kulami Panie?” – chciałoby się jednak powiedzieć za zrozpaczoną Mariną Cwietajewą.
Takich miejsc także na Zamojszczyźnie jest mnóstwo.
