Uwierzyła w wypadek córki. 87-latka straciła 80 tys.zł.
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- 3 komentarzy
- Czytany 1156 razy
foto: archiwum, materiał poglądowy
- Kobieta powiedziała, że wczoraj w godzinach popołudniowych na jej numer stacjonarny zadzwoniła kobieta. Powiedziała, że jest policjantką i poinformowała, że córka 87-latki spowodowała wypadek. Weszła na jezdnię na czerwonym świetle. W wypadku uczestniczył samochód kierowany przez kobietę w ciąży, która poroniła i walczy o życie. Powiedziała również, że córka uniknie zatrzymania, jeśli zostanie wpłacona kaucja w wysokości 100 tysięcy złotych. Następnie do rozmowy włączyła się rzekoma córka 87-latki, która potwierdziła wersję zdarzenia przekazaną przez „policjantkę”. Pokrzywdzona rozmawiając z rzekomą córką zapytała ją, dlaczego ma inny głos. W odpowiedzi usłyszała, że jej głos brzmi inaczej, ponieważ ma złamany nos. - relacjonuje Dorota Krukowska Bubiło, rzeczniczka zamojskiej policji. - Następnie telefon ponownie przejęła „policjantka” ponaglając pokrzywdzoną mówiła, że kaucję trzeba wpłacić jak najszybciej. 87-latka nie miała całej kwoty dlatego rozmówczyni po rzekomych negocjacjach z prokuratorem przystała na niższą kwotę. Seniorka uwierzyła w opowiadaną historię, przerażona całą sytuacją zgodziła się na przekazanie pieniędzy. Po kaucję przyszedł rzekomy adwokat, któremu pokrzywdzona przekazała zapakowane w kopertę pieniądze w kwocie 80 000 złotych. Już po wszystkim 87-latka udała się do mieszkania córki. W rozmowie z nią dowiedziała się, że opowiedziana jej historia była fałszywa.- dodaje.
Kolejny raz apelujemy o ostrożność w kontaktach z nieznajomymi!
