Logo
Wydrukuj tę stronę

Nielisz: Łódź dryfowała, właściciel był w ... domu

 Na szczęście groźnie zapowiadająca się interwencja zakończyła się szczęśliwie, foto: archiwum Na szczęście groźnie zapowiadająca się interwencja zakończyła się szczęśliwie, foto: archiwum
Zamojscy policjanci otrzymali zgłoszenie o dryfującej po zalewie w Nieliszu łódce. Natychmiast w rejon zalewu zostali skierowani policjanci, powiadomiono również straż pożarną. Rozpoczęto sprawdzanie terenu zalewu. Na szczęście groźnie zapowiadająca się interwencja zakończyła się szczęśliwie. Właściciela łódki mundurowi zastali w domu, był cały i zdrowy.

W czwartek przed godziną 7 rano do zamojskiej policji zadzwonił mężczyzna informując, że ok. 400 metrów od brzegu po zalewie w Nieliszu dryfuje łódka. W środku nie ma żadnej osoby.

- Zgłaszający zauważył, że w łodzi jest tyko jedno wiosło, znajduje się tam również telefon komórkowy oraz wiadro z rybami. Jak przekazał mężczyzna łódź widziana była na zalewie od godziny 5 rano. Te wszystkie informacje wzbudziły obawy, że wędkarz mógł wypaść z łódki do wody. Dlatego też na miejsce zostali skierowani policjanci oraz straż pożarna zarówno zawodowa, jak i społeczna. Policjanci wspólnie ze strażakami sprawdzali teren przyległy do zalewu i sam zbiornik - informuje Dorota Krukowska-Bubiło z zamojskiej policji.

Równolegle funkcjonariusze próbowali ustalić dane właściciela łodzi. Właścicielem łodzi okazał się 23-letni mieszkaniec gm. Nielisz. Policjanci zastali go w domu. Był cały i zdrowy. Jak oświadczył, w środę łowił ryby na zalewie w Nieliszu do późnych godzin wieczornych. Następnie przywiązał łódkę przy brzegu i udał się do domu. Nocą łódź prawdopodobnie w wyniku działania fal odwiązała się i odpłynęła od brzegu.


Redakcja serwisu ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczonych reklam, ogłoszeń i komentarzy. Zdjęcia i artykuły stanowią własność autora i są chronione prawem autorskim. Redakcja zastrzega sobie prawo do redagowania i skracania nadesłanych tekstów.
Copyright © ezamosc.pl