Logo
Wydrukuj tę stronę

„Namysłowiacy” zagrali dla Namysłowskiego

foto: materiał nadesłany foto: materiał nadesłany
W piątkowy wieczór sala koncertowa w Zamościu przemówiła dźwiękami partytury Karola Namysłowskiego. Koncert uczcił 144 lata nieprzerwanego trwania Orkiestry Symfonicznej, wcześniej Włościańskiej. Stał się hołdem dla idei Namysłowskiego niesienia muzyką ludową polskości i krzepienia nią serc. W programie koncertu znalazły się utwory, które od lat zachwycają publiczność lekkością, elegancją i bogactwem brzmienia ojczystych dźwięków.  (7.11.)

Partytury, które mówią o polskiej tradycji
Spotkanie z twórczością Karola Namysłowskiego to było wyjątkowe wydarzenie muzyczne pozwalające słuchaczom zanurzyć się w bogaty świat jego kompozycji, które są głęboko osadzone w folklorze i motywach z Zamojszczyzny, co czyni je ważnym elementem dziedzictwa kulturowego tego regionu – tak zapowiadała koncert Orkiestra Symfoniczna im. Karola Namysłowskiego, działająca nieprzerwanie do 144. lat.

Przygotowano sporą dawkę muzyki, na początku, co kto lubi. Populi, czyli wiązanka melodii różnych Karola Namysłowskiego – marsze i polki, i mazury i kujawiaki i dumki. Wszystko zebrane w jeden utwór. Do tego zaproszono publiczność do obejrzenia filmu, który stworzony został na jubileusz 140-lecia Orkiestry Symfonicznej. I była to retrospekcja działalności Orkiestry od jej powstania do początków XXI wieku.

Hity muzyczne
Ten fakt nadaje wydarzeniu dodatkowy ciężar symboliczny: narodziła się orkiestra „od ludu” i dla ludu, i ten ludowy rodowód słychać było w każdej frazie wieczoru. Karol Namysłowski, Artysta o niezwykłej wrażliwości,  komponował dla swego zespołu utwory oparte na melodiach i pieśniach Zamojszczyzny. Podczas koncertu mogliśmy wysłuchać jego najbardziej znanych utworów, które zachwyciły subtelnością i głębią przekazu. Clue wieczoru stanowiły znakomite kompozycje założyciela orkiestry, unikatowe aranżacje pełne emocji i ekspresji. Tytuły utworów, polek, mazurów oberków, nie mają tu charakteru jedynie tanecznego: świadczą o bliskości kompozytora do ludu i do pierwszych wykonawców, włościan, którzy dali tej orkiestrze życie. Tego wieczoru zabrzmiały centralne utwory Namysłowskiego: „Mazur ognisty”, „Pocztylion”, „Oj, dziś, dziś”, polka‑mazurka „Szczebiotka”, mazur „Fiu, fiu” (częściowo na dwie pikuliny), „Oberek Błyskawiczny”, „Wśród wiosny”, „Żaby” oraz mazur „Kowal”. Każda partia ukazywała, że Namysłowski potrafił przemienić prosty, wiejski materiał melodyczny w formy o pełnej wartości kompozytorskiej, pokazać polską melodię w orkiestralnym rozmachu.

Smaczki programu
Wieczór wzbogacił czardasz Ludwika Grossmana z Kalisza, z opery „Duch wojewody”, w ostatnim czasie wystawionej przez Teatr Wielki Operę Narodową. Była to ulubiona pozycja pana Karola, który wielokrotnie dyrygował tym utworem. Partytura była niekompletna, uzupełnił ją Mirosław Przędzik, skrzypek z Kalisza, który udostępnił ją dyrektorowi Wicherkowi. Czardasz w wykonaniu muzyków Orkiestry zabrzmiał w pełnej krasie.
Melomanom zgotowano zapowiedzianą niespodziankę. Utwór nie jest autorstwa Namysłowskiego, ale Karol przywiózł go do Polski, zinstrumentalizował i spopularyzował - grał ze swoją orkiestrą. -I dzięki temu, mamy „Lato z radiem”, czyli „Polka Dziadek” nieznanego autora - zapraszał do wysłuchania znanego utworu maestro Wicherek.
Namysłowski w drodze do Wiednia zatrzymywał się w Krakowie, aby odwiedzić zamek na Wawelu. Potem napisał jeden z najpiękniejszych marszy, marsz konkurujący z marszami amerykańskimi. Jako obraz do muzyki marsza pokazano wnętrza wawelskiego zamku.
Pięknie zagrano także mazura „Kowal”, a w trakcie wykonania Tadeusz Wicherek z wielkim zacięciem zagrał na... kowadle. To świadectwo radosnej zabawy muzyką i wirtuozerii w prowadzeniu koncertu. Polki z kowadłem Josefa Straussa na żywo słuchał patron i założyciel Orkiestry. Być może było to inspiracją dla Karola Namysłowskiego, bowiem estradowa lekkość i błyskotliwość jego stylu pobrzmiewają w muzyce Namysłowskiego.
Stylem przypominająca polkę straussowską była polka „Zegar”. Nie tak szybka jak Polka Tik-Tak, ale wykorzystano motyw zegara. W tle muzyki zaprezentowano cudowne zegary gabinetowe, pałacowe, dworskie, które przeszły w „odjazdowe”, fantastyczne zegary, umieszczone w przeróżnych miejscach za sprawą sztucznej inteligencji

Dyrygentura jako scena kreatywności
Tadeusz Wicherek zbudował program z wyczuciem narracji i dbałością o dramaturgię. Jego koncepcja nie sprowadzała się do „odgrywania nut”, dyrygent prowadził wieczór jak reżyser spektaklu: wyostrzał kontrasty, bawił się instrumentacyjnymi efektami i dbał o dialog między dźwiękiem a obrazem. Moment z kowadłem podczas mazura „Kowal” był tego najlepszym dowodem: użycie kowadła nie było prostym efektownym gagiem, ale aktem inscenizacyjnym, świadectwem radosnej zabawy muzyką i wirtuozerii w prowadzeniu koncertu. Takie detale pokazały, że wykonanie miało charakter żywego spektaklu, a nie mechanicznego odtworzenia nut. Przewodnictwo dyrygenta było pełne pomysłów inscenizacyjnych i muzycznych niuansów. Wicherka zdobiła umiejętność wydobywania strukturalnego sensu z prostych, ludowych tematów oraz przekształcania ich w pełnokrwiste, orkiestralne opowieści. To dzięki jego koncepcji publiczność mogła usłyszeć Namysłowskiego zarówno jako kronikarza lokalnych melodii, jak i jako kompozytora o świadomości formy.

Orkiestra wykazała pełną gotowość do takiej gry, muzycy zagrali rewelacyjnie: precyzyjnie, z werwą i z wyczuciem stylu, oszałamiając znawców kompozycji Namysłowskiego i poruszając tych, którzy odkrywali je po raz pierwszy.

Most między stuleciami
Muzycy wystąpili w strojach ludowych włościańskich, co zwykli czynić zgodnie z tradycją, to świadomy wybór historyczny, odnoszący się do początków orkiestry i do jej „włościańskiej” natury. Kostiumy nadawały koncertowi materialny wymiar tradycji: to nie była tylko ilustracja, lecz przypomnienie, skąd wyrasta repertuar i komu służył. Jednocześnie oprawa wizualna sięgnęła XXI wieku: projekcje panoramiczne, jubileuszowy film i cyfrowe wizualizacje AI współgrały z muzyką, tworząc most między XIX‑wiecznymi źródłami a współczesnymi sposobami opowiadania.

Dyrektor Wicherek zaproponował także wizję przyszłości: holograficzne przywrócenie postaci Karola Namysłowskiego i jego syna Stanisława jako interaktywnej ekspozycji. Taka inicjatywa pokazuje, że tradycja i technologia mogą się uzupełniać — orkiestra sięga po środki XXI wieku, by opowiadać o XIX‑wiecznych korzeniach w nowy, przystępny sposób. Jednocześnie poprosił słuchaczy o lobbowanie i rekomendowanie projektu sponsorom.

Przegląd programu, zapis pamięci
Dla zachowania pamięci o bogactwie programu przypomnijmy przekrój utworów, które wypełniły wieczór: Karol Namysłowski: wiązanka melodii – marsze, polki, mazury, kujawiaki, dumki oraz „Mazur ognisty”; „Pocztylion”; „Oj, dziś, dziś”; „Szczebiotka”; „Fiu, fiu”; „Oberek Błyskawiczny”; „Wśród wiosny”; „Żaby”; „Kowal”, „Zegar”, „Zawierucha”.
Ludwik Grossman: czardasz z opery „Duch wojewody” (rekonstrukcja Mirosława Przędzika), ulubionej kompozycji Karola Namysłowskiego.
Maurycy Moszkowski: taniec 2; taniec 5, bolero o cechach polskiego poloneza, orkiestracyjne wersja „Mazurka”, typowo polskiego tańca, w formie bardziej artystycznej, miejscami w stylu muzyki Chopina. Józef Przytuła, dawny dyrygent i dyrektor: aranżacje i instrumentacje - „Polka niedzielna”; „Polka piracka”, ważne ogniwo wieczoru, które wpisywało się w program, tworząc ciągłość między kolejnymi pokoleniami orkiestry.
Dodatki i ilustracje: m. in. „Marsz” z obrazami zamku na Wawelu; „Polka Dziadek”, „Kowal” z zastosowaniem kowadła, „Żaby” i „Wśród wiosny” z baśniowymi obrazami AL.

Echo wieczoru

Ten koncert pokazał, że sednem jest kompozytorska siła Namysłowskiego: jego utwory niosą polską melodię i zyskały najwyższe uznanie, bo były autentyczne, wychodziły z serca ludu i przemawiały do serc publiczności. Idea Namysłowskiego, niesienie muzyką polskości i krzepienie nią serc, zabrzmiała w tej sali w pełni. Program Tadeusza Wicherka uczcił 144‑lecie orkiestry przez pokazanie, że tradycja i nowoczesność mogą tworzyć spójny dialog: XIX‑wieczne melodie spotkały się z XXI‑wiecznymi środkami opowieści, a wykonanie stało się prawdziwym świętem muzyki. „Kto nie usłyszy mazura Namysłowskiego dziś, nie usłyszy prędko prawdziwego mazura” – te słowa wypowiedziane wiele tat temu, doskonale pasowały do listopadowego koncertu Namysłowiaków. Ponownie nieśli oni polską melodię i zyskali za to najwyższe uznanie.

Był też koncert dowodem na to, że prawdziwa wartość repertuaru leży w kompozycjach, w partyturach Namysłowskiego, które trzymają się blisko źródła i jednocześnie rozbrzmiewają pełnią orkiestralnej wyobraźni. Program Tadeusza Wicherka uczcił 144‑lecie orkiestry poprzez pokazanie, że tradycja może być żywa i twórcza: muzyka ludowa z XIX wieku spotkała się z możliwościami XXI wieku, a wykonanie zostało zrealizowane z rozmachem, precyzją i poczuciem humoru. Muzycy zagrali nie tylko poprawnie, zagrali z pasją, ze świadomością świata, w którym te melodie powstawały, i z radością ich opowiadania. Publiczność wyszła poruszona i oczarowana — taki wieczór na długo pozostanie w pamięci.

2oxGxLxb.jpg 3beGN3RT.jpg OLrUvQc8.jpg

bFKwZNt2.jpg uS-UDQ43.jpg wXwqpjCO.jpg


Redakcja serwisu ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczonych reklam, ogłoszeń i komentarzy. Zdjęcia i artykuły stanowią własność autora i są chronione prawem autorskim. Redakcja zastrzega sobie prawo do redagowania i skracania nadesłanych tekstów.
Copyright © ezamosc.pl