Reklama

Reklama

Krzysztof Gierałtowski w Zamościu

Plakat, foto: materiał nadesłany Plakat, foto: materiał nadesłany

Przypominamy o otwarciu wystawy Krzysztofa Gierałtowskiego pt. "Wigry nasze Wigry". - To niesamowita okazja na spotkanie prawdziwego mistrza, żyjącej legendy polskiej fotografii - zachęcają członkowie Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego.

Otwarcie odbędzie się dzisiaj (6 kwietnia) o godzinie 16:00, w Galerii Fotografii "Ratusz".

"Z mikołajewską, dawniej cieszkińską skarpą jestem związany od lat 70-tych, kiedy dobiłem do niej żaglóweczką Mak i zobaczyłem 5 kilometrową wysrebrzoną drogę do Cimochowizny. Później na zakupionej 1000 metrowej działce sadziliśmy drzewka owocowe, pamiątką po których są dziś mirabelki i dzika czereśnia. Jeszcze później na skarpę przeniosłem z odległego o 16 kilometrów Gatnego, 80-letni drewniany chłopski dom Ślużyńskich. Dom powstały z połówki zbudowanego w Świętym Wojciechu, w roku mojego urodzenia, przedwojennego pensjonatu, zaginionego na wojnie majora.

Suwalszczyzna, ziemia gdzie z Podlaskich Gierałtów na stanowisko bakałarzewskiego organisty przywędrował w 1903 dziadek Kazimierz, stała się dla mojej rodziny prawdziwą małą ojczyzną. Stąd w 1920, mój szesnastoletni ojciec wyruszył do bitwy Nadniemeńskiej, jako ochotnik w batalionie karabinów maszynowych 41 Suwalskiego Pułku Piechoty. Mój pierwszy oseskowy pobyt w nad wigierskiej Gawrych Rudzie zawdzięczam temu, że w latach 1936-38 ojciec, był w Suwałkach lekarzem tegoż 41 Pułku im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Potem w latach 50-tych pływałem z ojcem po Wigrach pychówką, na brzeg i nie wolno było wyłazić bo krowy tak jak wcześniej w dniu zakończenia wojny dziadek Kazimierz, leciały na minach do Bozi.

W latach 1978/1979 na terenach dzisiejszego Wigierskiego Parku Narodowego, współpracując z wziętą, reporterką Krystyną Jagiełło zrobiłem serię zdjęć. Planowaliśmy wydanie albumu w olsztyńskim Wydawnictwie Pojezierze. Pracowaliśmy rok – zimą, wiosną, latem i jesienią. Ona słuchała opowieści nad wigierskich ludzi, ja fotografowałem. Zdjęcia przekazałem dziennikarce w burzliwym roku 1980 i dwa lata później wpadł mi w ręce jej „dzienniczek“ „Cztery pory roku“, zapis opowieści mieszkańców o życiu i historii tej ziemi. Moich zdjęć nie było. Czułem się oszukany.

Temat był „spalony“ i na 35 lat utonął w wielosettysięcznym archiwum, a ja zająłem się moją zasadniczą pracą, portrecisty kronikarza polskich indywidualności. Wrócił w rozmowach z miłośnikiem fotografii Jarosławem Borejszo, dyrektorem Wigierskiego Parku Narodowego, który docenił wartość czarno-białych zdjęć przed 35 lat. Henryk Kudela, prezes Stowarzyszenia Inicjatyw Społeczno-Kulturalnych „Nad Czarną Hańczą“ z zespołem zdecydowali wydać katalog wystawy. Zaproponowałem by uzupełnić zdjęcia cytatami z reportażu Krystyny Jagiełło.

Kiedy po latach patrzę na historyczne dziś zdjęcia powstałe na przełomie 1978-1979 r., które wpisują się w modny dziś trend archeologii fotografii, widzę ich naiwność, która ostro kontrastuje z moim opartym na wieloletnim doświadczeniu tworzeniu portretów, ale stanowi to być może o ich wartości. Widzę jednocześnie, że fotografie te są bliskie idei „Fotografii ojczystej“ Jana Bułhaka, której 60-tą rocznicę powstania będziemy obchodzić w 2018. (...) "  - pisze Krzysztof Gierałtowski.

Wystawa została zorganizowana dzięki wsparciu finansowemu Miasta Zamość.

Skomentuj

- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Portal ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
- Użytkownik publikując komentarze reprezentuje własne poglądy i opinie, biorąc pełną odpowiedzialność karną i cywilną za publikowane treści.
- Pola wymagane są oznaczone *
- Twój adres email nie będzie opublikowany
- Korzystając z opcji 'komentarz', akceptujesz zasady regulaminu i politykę prywatności.
- Aby dodać komentarz, musisz zaznaczyć pole "Nie jestem robotem", tym samym potwierdzasz, że akceptujesz zasady regulaminu

Powrót na górę

Sekcje

Polecamy

ezamosc.pl

Reklama

Narzędzia

Follow Us