Reklama

Ostatnia dziedziczka Skierbieszowa. Czyli o tym jak powstaje książka

Marysia Wydżdżanka – bohaterka przygotowywanej książki, 1901 r., fot. ze zbiorów Joanny Ciecholewskiej Marysia Wydżdżanka – bohaterka przygotowywanej książki, 1901 r., fot. ze zbiorów Joanny Ciecholewskiej
Rozmowa z Agnieszką Szykułą-Żygawską i Bogdanem Nowakiem na temat książki pt. „Bajkopisarka. Ostania dziedziczka Skierbieszowa”. Jest szansa, że ta publikacja ukaże się jeszcze w tym roku.

Kim była Maria Niklewiczowa?

Agnieszka Szykuła-Żygawska: – Jesteśmy u schyłku XIX stulecia w przemysłowej Warszawie. Tam zaczyna się nasza historia. Maria ze Szlenkierów pochodzi z majętnej rodziny przemysłowców o niemieckim rodowodzie, wiele lat od niej starszy Stanisław Wydżga to adwokat z rodziny o ziemiańskich tradycjach. Ich najstarszą córką jest właśnie Maria.

Marysia wychowuje się w tych dwóch światach i chyba bliżej jej do ojca: dużych majątków ziemskich, sztuki, malowniczej przyrody. Dziewczynka ma talent do barwnego opisywania otaczającej ją rzeczywistości. Dziedziczy po rodzicach Skierbieszów. Inspiruje się historią tego miejsca: zniszczonym dworem, lochami, wizytą prezydenta w majątku, połaciami pól, które można ogarniać wzrokiem z okna salonu…

Dalszą część losów Marii z Wydżgów Niklewiczowej dopisała już burzliwa historia: druga wojna światowa, powstanie warszawskie, strach, ucieczka, śmierć bliskich. Przychodzi szara rzeczywistość PRL-u. Maria – córka, żona i matka – musi pożegnać się ze wspomnieniami i zmarłymi podczas wojny bliskimi. Przed 1939 rokiem właścicielka majątku, teraz została bez środków do życia.

Bogdan Nowak: – Można długo o niej opowiadać. Pani Maria była niezwykłą, bardzo utalentowaną kobietą, autorką powieści, bajek dla dzieci, ale także bardzo pięknych wierszy. Spisywała wspomnienia. Są one obszerne, wielotomowe, bardzo piękne. Ich lektura to prawdziwa podróż w czasie, nietuzinkowa przygoda. Poznajemy lata dzieciństwa i młodości, które autorka spędziła m.in. w Skierbieszowie. Okoliczna przyroda, krajobrazy, opowieści starszych ludzi, które chłonęła z wielkim zainteresowaniem, wpłynęły na jej późniejszą literacką twórczość. Podkreślała to we wspomnieniach. Niestety, jej dzieła i zapiski zostały niemal zapomniane. A na pewno nie mają takiego rozgłosu, na jaki zasługują. Zwłaszcza na Zamojszczyźnie. Chcemy to zmienić.

Czy rodzina Wydżgów zasłużyła się dla naszego regionu?

Agnieszka Szykuła-Żygawska: – Ojciec Marii zakupił Skierbieszów. W pobliskim Wożuczynie mieszkali jego krewni. W swoim majątku zlecił wzniesienie dworu według projektu uznanego architekta Stanisława Czachórskiego, który zamówił. Był kolekcjonerem dzieł sztuki i ściągnął część swoich zbiorów do Skierbieszowa. Wydarzenia wojenne uniemożliwiły kontynuację jego pomysłów. Później w Skierbieszowie zamieszkała Maria. Dzięki niej to miejsce trafiło do literatury.

Skąd pomysł na napisanie książki o Marii Niklewiczowej? Jak będzie wyglądała?

Bogdan Nowak: – To był chyba przypadek. Natknąłem się na jej zapiski podczas przygotowywania jednego z artykułów. Co teraz powstanie? Nie będzie to właściwie biografia, ale zbiór bardzo obszernych opowieści o naszej bohaterce. Oczywiście znajdzie się w tej publikacji wiele wspomnień spisanych przez Marię Niklewiczową. One nadają tekstowi odpowiednią formę, rytm, poetykę. To już zaowocowało. Korektę książki wykonuje Ania Rudy. Ona zauważyła, że trudno rozróżnić, kto pisał poszczególne rozdziały – ja czy Agnieszka? A zna nasz styl pisania. One spoiły się i stanowią całość, co nas bardzo cieszy. Zawdzięczamy to zapiskom Marii Niklewiczowej, jej narracji, którą trochę podświadomie przejęliśmy.

Czego dowiemy się z tej publikacji o Skierbieszowie i całej Zamojszczyźnie?

Agnieszka Szykuła-Żygawska: – Akcenty skierbieszowskie są wyeksponowane. To jest książka o pięknie tej krainy, o ciekawych historiach, które i samą Marię inspirowały: skąd wziął się Kilian w miasteczku i jego jarmark, co kształtowało temperamentne charaktery skierbieszowiaków, skąd pochodzi znane do dziś powiedzenie Policzymy się na Kiliana?

Bogdan Nowak: – W książce pojawi się wiele informacji m.in. na temat jarmarku świętego Kiliana w Skierbieszowie, skierbieszowskich zbójników, legendarnych podziemi, miejscowych stosunków. Wyruszamy też z Marią Niklewiczową do Kijowa podczas tzw. bieżenstwa. Wtedy przecież, w obawie przed represjami ze strony wojsk niemieckich czy austro-węgierskich, tak i ona uciekały na wschód miliony mieszkańców naszego kraju. To także trochę zapomniane dzieje. Maria Niklewiczowa wszystko dokładnie opisuje. Jej notatki są pełne emocji, niezwykłych spostrzeżeń, ciepła. Nie brakuje też opisów rodzinnych tragedii. Nie możemy jednak zdradzać wszystkiego…

Kiedy książka miałaby szansę się ukazać?

Bogdan Nowak: – Dość szybko. Spotkaliśmy się z niezwykłym przyjęciem tej książki. Stanisław Sokal, wójt Skierbieszowa, oraz Stanisław Jędrusina, jego zastępca, widzieli maszynopis i docenili naszą pracę. Zadeklarowali wsparcie tej inicjatywy. Trudno to przecenić. Jeśli wszystko się powiedzie, książka mogłaby zostać wydana pod koniec 2023 roku lub na początku następnego. Mamy taką nadzieję.

Agnieszka Szykuła-Żygawska: – Warto by połączyć promocję książki z miejscem, którego ona dotyczy: Maria z Wydżgów Niklewiczowa stała się promotorką Skierbieszowa w literaturze, więc niechaj teraz będzie czas na promocję tej wartościowej i ciekawej postaci właśnie tutaj.

Czy historia Zamojszczyzny ma dla was szczególne znaczenie, a jeśli tak, to dlaczego?

Bogdan Nowak: – Tutaj wyrosłem, tutaj się wychowałem. Zamojszczyzna jest moim domem. Dlatego interesuje mnie wszystko, co z tym regionem związane.

Agnieszka Szykuła-Żygawska: – Na początku sceptycznie podeszłam do tematu opowiedzenia o kobiecie z mało znanego mi Skierbieszowa. Jako historyk sztuki najczęściej piszę o zabytkach… Przekonały mnie zainteresowania taty Marii z Wydżgów, jego kolekcja pasów kontuszowych, staropolskie obrazy, klasycyzujące meble. Potem dołączyła utalentowana siostra Marii, przedwcześnie zmarła Janina. Sama Maria z Wydżgów Niklewiczowa w miarę, jak pochłaniałam kolejne tomy jej opowieści o życiu, też stawała się mi coraz bliższa. Miała odwagę, mądrość życiową i niesłusznie zapomniany talent literacki. Zamojszczyzna ma wiele takich historii. Warto o nich opowiadać, wzniecać zainteresowanie nimi dla kształtowania poczucia wartości swojej małej ojczyzny.

Rozmawiał Szymon Łyciuk.

Stanisław Wydżga, autor nieznany, obraz olejny, pocz. XX w., fot. B. Bobula

Skierbieszów, dworek Stanisława i Marii Wydżgów, przed 1915 r.

Skomentuj

- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Portal ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
- Użytkownik publikując komentarze reprezentuje własne poglądy i opinie, biorąc pełną odpowiedzialność karną i cywilną za publikowane treści.
- Pola wymagane są oznaczone *
- Twój adres email nie będzie opublikowany
- Korzystając z opcji 'komentarz', akceptujesz zasady regulaminu i politykę prywatności.
- Aby dodać komentarz, musisz zaznaczyć pole "Nie jestem robotem", tym samym potwierdzasz, że akceptujesz zasady regulaminu

Powrót na górę

Sekcje

Polecamy

ezamosc.pl

Reklama

Narzędzia

Follow Us