Reklama

Powrót do łona rodzicielki

Na zdjęciu widok z Gródka Nadbużnego, jednego z najciekawszych stanowisk archeologicznych w Polsce. W okolicy odkrywano także pochówki kultury lubelsko-wołyńskiej Na zdjęciu widok z Gródka Nadbużnego, jednego z najciekawszych stanowisk archeologicznych w Polsce. W okolicy odkrywano także pochówki kultury lubelsko-wołyńskiej
Ten grób sprzed tysięcy lat odnaleziono w Strzyżowie. Nadal budzi grozę. Stary mężczyzna i młoda kobieta zostali pochowani w nim z głowami ułożonymi na południe, z twarzami zwróconymi do siebie. Szkielet mężczyzny miał zgięte kolana (prawe niemal pod brodą) i nienaturalnie ułożone biodra. Obok jego zgiętych nóg ułożono, jakby w nie wciśnięto, szczątki jeszcze jednej osoby. To 15-letnia dziewczynka. Jej szkielet był niekompletny, jak to określono ułożony "w układzie nieanatomicznym".

Głowa nastolatki – inaczej niż dwóch sąsiednich osób – została skierowana na północ, a miednica na południe. Pomiędzy nimi znajdowały się kości jej klatki piersiowej, ale także nóg i rąk. Ułożono je w stos. Nie ma wątpliwości: nastolatka została zamordowana. Pomiędzy kośćmi jej klatki piersiowej archeolodzy znaleźli krzemienny grocik strzały. Prawdopodobnie zabito także drugą kobietę. Skąd o tym wiemy? Tak przypuszcza dr hab. Anna Zakościelna, znakomity archeolog z Instytutu Archeologii UMCS w Lublinie. Opis tego makabrycznego, zbiorowego grobu ze Strzyżowa znaleźliśmy w jej książce pt. "Studium obrządku pogrzebowego kultury lubelsko-wołyńskiej".

Zwisające trójkąty, ukośne kreski
Nasi przodkowie pozostawili po sobie wiele śladów. Niektóre z nich miłośnikom historii wręcz zapierają dech w piersiach. To pozostałości zapomnianych osad i grodzisk, pełne tajemnic kurhany i cmentarzyska, stare ozdoby, broń czy np. pomalowane w różne wzory fragmenty glinianych naczyń. Nadal możemy je znaleźć na polach i w lasach Zamojszczyzny. Stworzyli je ludzie, którzy żyli tutaj przed nami: także przedstawiciele prastarych kultur. Jedną z najciekawszych i najbardziej tajemniczych jest bez wątpienia kultura lubelsko-wołyńska (w starszych źródłach określano ją jako grupę kultury wstęgowej ceramiki malowanej).

Ludzie, którzy ją tworzyli żyli w latach ok. 4400-3400 p.n.e. (czyli zanim jeszcze powstały mezopotamskie zigguraty – np. w Ur czy egipskie piramidy!). Wiadomo, że osiedlali się na terenach lessowych niedaleko rzek i strumieni. Żyli zwykle w grupach rodzinnych: w osadach obronnych, otoczonych palisadą. Wokół nich stawiali także mniejsze osiedla. Budowali tam ziemianki z paleniskami oraz prawdopodobnie także inne typy drewnianych domostw. Podstawę gospodarki tych ludzi stanowiło rolnictwo. Było ono prymitywne, typu kopieniaczego. Ci ludzie hodowali świnie oraz bydło, które przebywało na specjalnych, ogrodzonych placach (tzw. kraalach). Zajmowali się także myślistwem i tkactwem. Do polowań używali łuków i strzał z krzemiennymi grotami oraz m.in. rogowych toporów.

Przedstawiciele KL-W wytwarzali też gliniane naczynia. Miały one charakterystyczne formy. Były to tzw. amfory, misy, garnki, rodzaje donic oraz m.in. czarki i czary. Zdobili je malowanymi białą farbą, geometrycznymi wzorami (były to wydłużone, duże i małe trójkąty "zwisające" wierzchołkami w dół lub m.in. ukośne kreski).

Dwa groby, potem więcej
Kultura lubelsko-wołyńska uważana jest przez badaczy za pierwszą kulturę rolniczą o charakterze miejscowym (niektórzy historycy uważali jednak, że była ona jakoś związana z ówczesnymi migracjami). Znanych jest wiele stanowisk archeologicznych związanych z KL-W. Na Wołyniu pozostałości tej kultury odnaleziono w Łucku, Archutowie, Kołokolinie i m.in. w Walentynowie. Najlepiej przebadane stanowiska na terenie naszego kraju znajdują się natomiast w Bronocicach, Chodliku, Złotej, Siennicy Różanej, Stepankowicach oraz w Strzyżowie (pow. hrubieszowski). Tam eksplorację rozpoczęto jeszcze w latach 30. ub. wieku.

"W czasie badań prowadzonych tu (w Strzyżowie) w latach 1935-1939 z ramienia Zakładu Archeologii Polski UW dr Z. Podkowińska (miała na imię Zofia) odkryła fragment osady wstęgowej ceramiki malowanej, otoczonej rowem o trójkątnym przekroju" – pisał w 1955 r. na łamach czasopisma "Światowid" Stefan Nosek, lubelski archeolog. "Osada, na której odkryto kilka ziemianek, założona została na terasie Bugu wyniesionej około 6 m ponad terasę zalewową. Oprócz osady odkryto dwa groby. Jeden z nich był to grób dziecka pochowanego w ziemiance, na której dnie znajdowało się palenisko (...). Drugi grób odkryto w r. 1939 w innym punkcie Strzyżowa. Zawierał zwłoki dorosłego osobnika i dziecka (...). Trzeci grób odkryto przypadkowo, jeszcze w r. 1922".

Potem takich grobów odkryto w Strzyżowie znacznie więcej. Nie tylko tam. Na Zamojszczyźnie pochówki KL-W odnaleziono także w Alojzowie, Gozdowie, Gródku, Grabowcu, Husynnem, Mikulinie nad Huczwą, Moniatyczach-Kolonii, Łaskowie, Łubczu, Nieledwi, Ornatowicach, Podlodowie, Raciborowicach, Rogalinie, Sitańcu-Wolicy, Stefankowicach-Kolonii, Tyszowcach, Kotorowie, Topornicy oraz w Żukowie (pow. hrubieszowski). Jak widać, nasz region jest nimi usiany.

Te miejsca nadal są owiane aurą tajemniczości.

Amazonka z Gozdowa
Zwykle cmentarzyska KL-W nie były liczne. Składały się z trzech do dziesięciu grobów znajdujących się na sporej przestrzeni (nawet w odległości do 7,5 m od siebie). Czasami były one usytuowane wokół grobu centralnego, w którym często znajdowano bogate wyposażenie. Zmarłych w tej kulturze grzebano w pozycji skurczonej, najczęściej z rękami silnie zgiętymi w łokciach (na terenie osad, ale także poza nimi).

Mężczyzn zwykle układano na prawym boku. Obok nich wkładano do grobów kamienne siekiery, sztylety, dłuta czy miedziane toporki. Kobiety grzebano na boku lewym. Ich wyposażenie grobowe było skromniejsze. Zdarzało się jednak, że badacze także obok owych kobiecych pochowków, znajdowali np. cenne, miedziane zausznice (według Zygmunta Glogera były to także "zauszki" lub "nausznice", czyli ozdoby zawieszane "u uszu, noszone przez niewiasty"). Zdarzały się również inne, nieliczne odstępstwa od reguł.

W Gozdowie znaleziono np. grób kobiety (złożono ją do grobu na lewym boku) przy której znajdował się tzw. wiórowiec-sztylet. Takich narzędzi używali jedynie mężczyźni o wysokim statusie społecznym. Kim była kobieta uhonorowana w ten wyjątkowy sposób? Jaką rolę pełniła w swojej społeczności? Odpowiedź na to pytanie jest dzisiaj raczej niemożliwa.

Znanych jest kilkanaście grobów KL-W, w których odkryto pochówki zbiorowe. Fascynujący jest ten z Bronocic. Znaleziono w nim... siedzącego mężczyznę. Gdy zmarł, miał ok. 30 lat. Za jego plecami ułożono na lewym boku kobietę (w wieku 30-50 lat). W grobie nr 27 ze Złotej (Grodzisko II) odnaleziono natomiast szkielet innej niewiasty. Leżała na plecach, z czaszką na lewym boku. Górna część jej tułowia była nienaturalnie odchylona. Dlaczego? Kobieta została znaleziona w pozycji z wyciągniętą rękę w kierunku dziecka, które leżało za jej głową (na boku, w pozycji skurczonej). To było nietypowe. "Pozycja jej szkieletu sprawia wrażenie, jakby w momencie złożenia do grobu (na plecach, ze skrępowanymi nogami – przyp. red.) żyła jeszcze i próbowała odwrócić się, zbliżyć, do leżącego za jej głową dziecka" – napisała w swojej książce dr hab. Anna Zakościelna.

W Nieledwi, wśród kości dorosłej kobiety, znaleziono natomiast szczątki innego dziecka (był to fragment kości skroniowej). Natomiast np. w grobie (nr 3) w Strzyżowie w okolicach miednicy zmarłego mężczyzny odkryto odciętą, ludzką kalotę (chodzi o sklepienie czaszki). Badacze uważają, że szczątki w tych pochówkach zbiorowych były złożone równocześnie. Nie zaobserwowano śladów po późniejszych wykopach do grobów, czy po przesuwaniu szczątków.

Inne praktyki pogrzebowe także są zastanawiające. Np. w Gródku znaleziono szkielety ludzkie odcięte powyżej bioder. Były to same tułowia, które ułożono w grobach... na brzuchu. W Żukowie odkryto natomiast niekompletny szkielet ok. 35-letniej kobiety, którą pochowano – jak to określili badacze – w częściach. Układ znalezionych kości był tam niekompletny i jedynie "nawiązywał" do anatomicznego (połamane kości klatki piersiowej rozrzucono pomiędzy jej nogami). To nie wszystko. Wśród tych kobiecych szczątków znaleziono żuchwę i kości piszczelowe dorosłego mężczyzny. Obok tego zbiorowego pochówku znaleziono również "stos kości ludzkich" jeszcze jednej kobiety. Szczątki znalezionych osób miały na sobie ślady "nadpalania", a także charakterystyczne plamy po ochrze.

Magia praprzodków
Ochrę (hematyt, tlenek żelaza: rodzaj zwietrzeliny skał albo iłów: w naturze występuje jako proszek) odkryto w wielu pradziejowych pochówkach. Ten barwnik znajdowano na szkieletach, na przedmiotach znajdujących się obok zmarłych, a nawet na dnach jam grobowych. Czasami, w pochówkach z czasów neolitu, odkrywano również gliniane naczynia wypełnione ochrą. Dlaczego? Zwykle uważa się, iż symbolizowała ona krew lub rodzinne więzy krwi. Niektórzy badacze interpretowali jej użycie w pradziejach jako podkreślenie "związku człowieka z pramatką ziemią" lub "powrót do łona rodzicielki". Inni uważali ten czerwony lub żółto-czerwony proszek po prostu za symbol życia.

Użycie ochry w pochówkach było bez wątpienia zabiegiem magicznym. Mógł to być symbol wiary w życie po śmierci lub ponowne narodziny.

Niemal wszyscy zmarli KL-W dostawali dary grobowe, co także świadczy o istnieniu jakichś, tajemniczych wierzeń oraz nieuchwytnych w materiale archeologicznym praktyk. Były to najczęściej gliniane naczynia. Stawiano je w grobach (zwykle po kilka) w okolicy głowy zmarłego, obok jego nóg oraz przed klatką piersiową. Badacze znajdowali w nich czasami resztki pożywienia. W grobach KL-W odkryto także m.in. wyroby wykonane z krzemienia (najczęściej z wołyńskiego lub czekoladowego), miedzi (np. zausznice, bransolety, zawieszki, ale także m.in. sztylety, topory i siekierki) oraz m.in. z kości i rogu (szydła, kościane sztylety). Czasami znajdowano także muszle np. małży rzecznych.

Czy to wszystko było wówczas jakąś nowością, elementem niezwykle ważnej w dziejach ludzkości rewolucji neolitycznej? "Postęp ekonomiczny przyczynił się do zmian w ustroju i wierzeniach" – tłumaczył archeolog Witold Hensel w książce pt. "Polska starożytna". "Błędem jednak byłoby twierdzenie, że przeobrażenia w różnych dziedzinach życia następowały jednocześnie i bez oporów. Najwięcej cech tradycyjnych wykazują w tym procesie wyobrażenia irracjonalne (czyli także takie, które wchodzą w sferę wierzeń – przyp. red.)".

Chyba nadal mamy za mało danych do takich rozważań w przypadku KL-W. Istnieje wprawdzie kilka znakomitych opracowań w których możemy znaleźć informacje na temat życia, obyczajów i obrządku pogrzebowego przedstawicieli tej kultury (nieocenioną pracę w tej dziedzinie wykonała m.in. cytowana wcześniej dr hab. Anna Zakościelna, autorka znakomitych książek i artykułów na temat neolitycznych kultur na Lubelszczyźnie, w tym KL-W). Jednak ogólna wiedza na temat pradziejów naszego regionu nadal znana jest przede wszystkim w dość hermetycznym świecie naukowym. Dlatego zamojscy badacze, muzealnicy i miłośnicy historii powinni zając się jej szeroką popularyzacją. Warto przecież poznać życie i obyczaje przodków lub, jak kto woli – poprzedników.

Bogdan Nowak

Skomentuj

- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Portal ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
- Użytkownik publikując komentarze reprezentuje własne poglądy i opinie, biorąc pełną odpowiedzialność karną i cywilną za publikowane treści.
- Pola wymagane są oznaczone *
- Twój adres email nie będzie opublikowany
- Korzystając z opcji 'komentarz', akceptujesz zasady regulaminu i politykę prywatności.
- Aby dodać komentarz, musisz zaznaczyć pole "Nie jestem robotem", tym samym potwierdzasz, że akceptujesz zasady regulaminu

Powrót na górę

Sekcje

Polecamy

ezamosc.pl

Reklama

Narzędzia

Follow Us