Reklama
Reklama

Panie Aleksie, odezwij się Pan wreszcie! Czyli pocztówka z czasów wojny polsko-bolszewickiej

foto: archiwum Bogdana Nowaka foto: archiwum Bogdana Nowaka

„Niepoprawny Panie Kolego. Myślałam..., że Pan Kolega już uleciał w zaświaty, a co najmniej wyjechał do Hameryki! Nie pragnie Pan kilkaset dolarów? Gdyby nie to, że się boję... może ja wybrałabym się tam, ale samej może byłoby smutno! Jak się kiedyś zobaczymy, dopiero się porachujemy za to, że Pan nie wstąpił do B”. Karta pocztowa z tymi zgrabnymi, kobiecymi wymówkami została wysłana 6 czerwca 1920 roku. Jej adresatem był Aleks Ostrowski, nauczyciel z powiatu krasnostawskiego, mieszkający w miejscowości Wólka. Była to wówczas wieś w gminie Żółkiewka, w Ziemi Lubelskiej.

Zdobyty pociąg i twarda rzeczywistość

Na owej starej pocztówce naklejono trzy znaczki poczty polskiej z orłem w koronie. Każdy z nich kosztował 5 fenigów (złoty wprowadzony został do obiegu 29 kwietnia 1924 r. w wyniku reformy pieniężnej Władysława Grabskiego). Co można także wyczytać „między wierszami” tych niezwykle ciekawych, kobiecych zapisków? Na awersie pocztówki widzimy reprodukcję obrazu A. Manastyrskiego pt. „Samotna”. Przedstawia ona młodą kobietę o długich włosach siedzącą na łące w jesiennych barwach. Obrazek jest nostalgiczny, smutny, zastanawiający. Zapewne miało to znaczenie w tego rodzaju damsko-męskiej korespondencji.

Bo, jak rozumiemy, kartka była zachętą do wznowienia kontaktów pana Aleksa z kobietą podpisującą się inicjałem „B”. Jej treść można także zinterpretować jako rodzaj „uroczej zaczepki” czy nawet zawoalowanym zaproszeniem do flirtu. Czasy były jednak wyjątkowo burzliwe. Być może pan Aleks nie miał wówczas na takie korespondencyjne kontakty nastroju. Trwała bowiem wojna polsko-bolszewicka. Wieści nie były optymistyczne.

6 czerwca 1920 roku Rosjanie zdobyli polski pociąg pancerny „Generał Dowbor”. Jego załoga (12 oficerów i 120 żołnierzy) według dowódcy sowieckiej Armii Konnej została „unieszkodliwiona”. Następnego dnia Krasnoarmiejcy zajęli Żytomierz, a kilka dni później zarządzono ewakuację wojsk polskich z Kijowa. Tę wiadomość przyjęto w polskim społeczeństwie z niedowierzaniem, a potem ogromnym niepokojem. Jednak krajowa prasa pisała o tym co się dzieje na froncie otwarcie, bez cenzury. Dlaczego?

„Teraz trzeba spojrzeć rzeczywistości w twarz” - czytamy w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”. „Nie żyjemy w Austrii, która karmiła swoje ludy biuletynami na wskroś kłamliwymi i ukrywała prawdę. Społeczeństwo ma prawo wiedzieć dokładnie, co się dzieje na froncie”.

Kapral zabity przez nastolatkę

Karta pocztowa od tajemniczej „B” zapewne, w wojennych warunkach, wędrowała do adresata przynajmniej tydzień lub dwa. W tym czasie wiele się w kraju wydarzyło. 19 czerwca 1920 r. nadal trwały zażarte boje w okolicy miejscowości Korosteń. Miasto atakowała bolszewicka 12 Armia. Walki prowadzono tego dnia także wzdłuż rzeki Auty. Tam jednak polskie oddziały trzymały się podobno mocno. W okolicach jeziora Jelni nasze wojska przeszły nawet do ofensywy i zajęły kilka miejscowości.

Jednak już 20 czerwca polska armia utraciła Żmerynkę na południowym skrzydle Frontu Ukraińskiego. Grupa gen. Romera toczyła natomiast zaciętą walkę z Armią Konną Budionnego. O tym wszystkim także można było przeczytać w gazetach. Nie tylko. Bo dochodziło także do innych, szeroko komentowanych wydarzeń, mających zresztą związek z wojną.

19 czerwca 1920 r. „Kurier Polski” donosił w artykule pt. „Samo życie. Warszawa”: „Przybyły na urlop z bronią kapral żandarmerji Mieczysław Szermer dał swój rewolwer nabity 14-letniej siostrze, która manipulując nim spowodowała wystrzał” - czytamy w tym tekście. „Kula ugodziła w brzuch Szermera, którego na noszach zabrano do Szpitala Mokotowskiego”.

Co jeszcze zajmowało w tych dniach społeczeństwo? W prasie, oprócz komunikatów i artykułów o charakterze wojskowym, wiele pisano także o pożyczce państwowej, którą koniecznie trzeba było wówczas zaciągnąć, bogatym repertuarze teatrów czy potężnej burzy, która rozpętała się w okolicach Sieradza. Wiatr wywrócił wówczas aż osiem stodół i pozrywał mnóstwo dachów. „To była burza jakiej nie pamiętają najstarsi ludzie” - czytamy w wydaniu „Kuriera Polskiego” z 18 czerwca 1920 r.

Drożyzna, burza i pyszne poziomki

W kraju szalała także drożyzna. „Od dzisiaj cena pieczywa podskoczyła znacznie w górę” - czytamy w jednej z ówczesnych gazet. „I tak cena 4-funtowego chleba, który kosztował wczoraj jeszcze 3 marki, wynosi od dzisiaj 5 marek. Zwykła bułka 75-gramowa kosztuje 40 fenigów.

Wiele osób musiało w tej sytuacji zrezygnować z planowanych od dawna wakacji. Inni nadal chcieli je spędzić, ale w przystępnej cenie. „Który gospodarz przyjmie na wielkie wakacje rodzinę polską z Poznania, składającą się z czterech osób, zapewniając dobre jedzenie?” - czytamy np. w ogłoszeniu zamieszczonym 20 czerwca w „Kurierze Poznańskim".

Zapewne w tym czasie nasza pocztówka dotarła wreszcie do adresata. Co z niej wyczytał? „B” zawarła tam kilka informacji również w dopiskach. „Nasz kolega wstąpił w stan małżeński jeszcze w maju (telegram!). Ja się wciąż dokształcam, tylko, że nad moją fryzurą para się unosi i... jakoś niewiele zostaje. Jakby sam ekstrakt” - czytamy w nich. „.Ciekawa też jestem, kiedy Pan napisze ów obszerny list. Pewnie w 1921 roku?” Schluss, gruss, und rast (...). Pracujemy, bo chodzimy i smażymy poziomki. Doprawdy dobre!”.

Nie wiadomo, czy tajemnicza „B.” doczekała się wreszcie długiego listu (choćby w 1921 roku!) od nauczyciela Aleksa Ostrowskiego z Żółkiewki. Jednak ich korespondencja na pewno odbywała się w niezwykle ciekawym i ważnym dla Polski czasie.

Opowieść za siedem złotych

Pocztówkę napisaną do pana Aleksa kupiłem dzisiaj za 7 złotych na zamojskiej Giełdzie Kolekcjonerskiej. Zorganizowano ją na placu przed miejscowym domem kultury. Niestety, nie udało mi się dowiedzieć jakimi drogami ów pożółkły skrawek papieru trafił do Zamościa.

Bogdan Nowak

Skomentuj

- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Portal ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
- Użytkownik publikując komentarze reprezentuje własne poglądy i opinie, biorąc pełną odpowiedzialność karną i cywilną za publikowane treści.
- Pola wymagane są oznaczone *
- Twój adres email nie będzie opublikowany
- Korzystając z opcji 'komentarz', akceptujesz zasady regulaminu i politykę prywatności.
- Aby dodać komentarz, musisz zaznaczyć pole "Nie jestem robotem", tym samym potwierdzasz, że akceptujesz zasady regulaminu

Powrót na górę

Sekcje

Polecamy

ezamosc.pl

Reklama

Narzędzia

Follow Us